piątek, 25 maja 2018

Małe jest piękne - mini poduszki persalo na Dzień Dziecka

Małe jest piękne - mini poduszki persalo na Dzień Dziecka

Nie wiem, jak to jest u Was, ale ja jestem już uzależniona od fotografii. Jest to moje hobby, a robienie zdjęć jest już moją codziennością. Półki uginają się od ramek, albumów i fotoksiążek.

Dlatego nie bez powodu, po raz kolejny zresztą, postanowiłam powrócić do pewnej firmy, która uwiecznia nasze wspomnienia w bardzo oryginalny sposób.
Mowa oczywiście o Persalo (dawniej Projektogram). Miałam już okazję sprawdzić jakość produktów, które firma ta ma w ofercie przy okazji poszukiwania prezentu na Dzień Taty. Mój wpis dotyczący tego tematu znajdziecie tutaj.


Tym razem głowiłam się, co by tu podarować moim szkrabom na... DZIEŃ DZIECKA. Lubię sobie "komplikować" życie szukając im zawsze czegoś nietypowego, osobistego, czegoś, co dedykowane jest tylko dla nich.

A skoro Tata ma już taką podusie, to może by tak domówić jeszcze dwie mini poduszki? W sam raz dla dwóch osób, czyli moich dzieci.

Ogólnie projektowanie na stronie jest bardzo łatwe. Wszystko wykonujemy krok po kroku.


Do dyspozycji mamy dwie opcje: na poduszce możemy umieścić 9, bądź 25 zdjęć. Ja zdecydowałam się na to pierwsze. Nie chciałam "zapychać" całego miejsca. Tył poduszki zależy od koloru siatki, w tym przypadku mamy dwa kolory: czarny lub ecru.

Usiadłam do laptopa i zaczęłam myśleć. I pojawiły się schody... Do głowy co rusz przychodził nowy pomysł i nie mogłam się ostatecznie zdecydować. Zrobić w bieli? Z napisami? To zdjęcie, a może inne? I tak siedziałam, gadałam do siebie... A czas leciał, musiałam się sprężyć, póki dzieci w domu nie było, w przeciwnym razie spaliłabym całą niespodziankę.

Najpierw zrobiłam sobie odpowiednie grafiki, które zamierzałam wykorzystać na poduszki.

Jak już wreszcie zdecydowałam się na zdjęcia, postanowiłam je szybko zrzucić z komputera (możemy także z facebook'a czy instagrama), ponieważ to sekundy dzieliły mnie od zmiany planów.


Każda wybrana przez nas fotografia może być ręcznie edytowana, abyśmy mogli ją odpowiednio dopasować.



Efekt końcowy zależy tylko i wyłącznie od naszej wyobraźni. Czas wykonania poduszek trwa od 5 do 10 dni. Doliczamy do tego 2 dni na przesyłkę i otrzymujemy do domu gotową paczkę.


A w środku przepięknie zapakowane w osobne pudełeczko z eleganckiego kartonu z ozdobną etykietą... nasze poduszki :)


Bardzo lubię takie detale.


Wszystkie produkty firmy Persalo wykonywane są z największą dbałością o każdy szczegół. Dzięki najnowszej technologii w nasze ręce wędruje podwójny prezent, którym możemy obdarować nie tylko nasze nasze dzieci, ale również rodziców, dziadków, parę zakochanych, czy po prostu znajomych. 

Podusie prezentują się bardzo ładnie i zdobią każde pomieszczenie. Są małe, w rozmiarach 25 x 25 cm. Drobne, ale bardzo cieszą oko. 


Wyróżniają się następującymi cechami: 
1. materiał :
to jej największy wyróżnik spośród poduszek, jakie kiedykolwiek widzieliście. Miły w dotyku, a zarazem mocny (wysoka gramatura poszewki – 240 g). Materiał specjalnie sprowadzany z niewielkiej włoskiej manufaktury, ekstra barwiony na kolor ecru lub czarny.

2. Zadruk od szwu do szwu:
nasze poduszki najpierw są drukowane, a następnie starannie zszywane u krawca, co umożliwia Wam zamieszczanie zdjęć nie tylko na środku, ale aż po same brzegi poduszki.

3. Trwały wyraźny wydruk:
technologia, jaką posiadamy oraz nasz materiał pozwalają nam na efektowny, wyraźny wydruk obrazów. Poszewki można prać ręcznie w temperaturze do 30C
Antyalergiczny, pikowany wkład z możliwością prania w wysokich temperaturach i suszenia w suszarkach bębnowych.

4. Ozdobna metka z logo Persalo:
Opakowanie - każda poduszka jest zapakowana w osobne pudełeczko z eleganckiego kartonu z ozdobną etykietą.


Jakość jest znakomita, materiał faktycznie ma wysoką gramaturę i nie ma opcji, aby nam się zniszczył. Postanowiłam sprawdzić również wypełnienie. W tym celu ściągnęłam kolorowe poszewki. Możemy je prać ręcznie w temperaturze do 30C.


W środku znajduje się antyalergiczny, pikowany wkład z możliwością prania w wysokich temperaturach i suszenia w suszarkach bębnowych.


Oczywiście jedna przeznaczona będzie dla naszego 10-letniego Macia - ogromnego fana piłki nożnej.


Zaś druga, w klimatach 4-letniego Olka. 


Powędrują one one w ich ręce za tydzień, w Dzień Dziecka. Nie muszę ich jakoś szczególnie pakować. Zostawiam tak, jak jest, a jest idealnie. Genialny jest fakt, że są w pełni spersonalizowane i dedykowane konkretnej osobie. 

To jak, podoba Wam się taka forma prezentu? 
Korzystaliście już z ofert firmy Persalo? 

piątek, 18 maja 2018

Kosmetyki oparte na roślinnych komórkach macierzystych - BIOLONICA

Kosmetyki oparte na roślinnych komórkach macierzystych - BIOLONICA

Ze względu na mój typ cery wszystkie kremy, jakie używam, idą zawsze pod lupę. I to z ogromną dokładnością. Niezwykle ważny jest dla mnie przede wszystkim skład. Ładne opakowanie mnie nie kupi, jeżeli w produkcie znajdę te składniki chemiczne, które wywierają na mnie zły wpływ. Dlatego ochoczo sięgam po kosmetyki naturalne

Postanowiłam wypróbować pielęgnacyjny krem do twarzy i krem regeneracyjny do rąk firmy Biolonica STEAM CELLS.


Jest to prężnie rozwijająca się, polska firma kosmetyczna, która dostarcza swoim klientom naturalne bio kosmetyki, oparte na roślinnych komórkach macierzystych jabłoni. Przede wszystkim chodzi o zastosowanie naturalnych surowców. Potwierdzeniem, świadczącym o ekologiczności firmy są zdobyte przez producenta liczne certyfikaty.


Wobec tego dlaczego się nie skusić?

Krem pielęgnacyjny do twarzy Bilonic Stem Cells przeznaczony jest do codziennego użytku, dla każdego typu skóry. Polecany jest jednak dla osób powyżej 30 roku życia.


90 % surowców jest pochodzenia naturalnego. 

Najbardziej aktywne składniki w tym kremie to: 
- komórki macierzyste: pochodzą one z jabłoni i zawierają metabolity. Ich zadaniem jest zapewnienie długowieczności komórek. Stanowią ochronę DNA przed starzeniem się spowodowanym stresem oksydacyjnym, a zawartość epigenetycznych substancji ma bezpośredni wpływ na "młodość skóry",

- kwas hialuronowy, który powszechnie nazywany jest „eliksirem młodości”. Dzięki temu, że posiada właściwości łączenia włókien kolagenowych oraz wiązania cząsteczek wody, zapewnia nam jędrną, nawilżoną i odżywioną skórę,

- ekstrakt z jabłka reguluje zawartość wody w naskórku. Wykazuje działanie antyoksydacyjne, przeciwutleniające i nawilżające. Stymuluje regenerację komórkową, wzmacnia elastyczność skóry. Zawiera witaminy A, B, C i K, kwasy AHA, fitoproteiny, flawonoidy i fenole. Ze względu na wysoką zawartość związków fenolowych i witaminy C, jabłko posiada doskonałe właściwości przeciwutleniające, wyłapuje wolne rodniki i chroni organizm przed zniszczeniami komórek. Ekstrakt z jabłka zawiera również węglowodany i kwasy AHA, które wiążą wodę i przyczyniają się do zachowania zdrowego poziomu nawilżenia warstwy rogowej.

Reszta składu jest bez zarzutu. Właściwie nie mam się czego czepić. 


Produkt ten przybywa do nas w kartonowym opakowaniu, z którego wyczytać możemy wszystkie, niezbędne na jego temat informacje. Ja otrzymałam troszkę zgięte, ale nie jest to absolutnie wina producenta. 
Zaś sam krem zamknięty mamy w małej buteleczce, w ilości 50 ml. Zastosowanie jest bardzo praktycznie i jak najbardziej mi odpowiada, ponieważ ma aplikator w postaci pompki. Jest to najlepsze dla mnie rozwiązanie. Działa ona prawidłowo i dozuje odpowiednią ilość kosmetyku. 


Konsystencja kremu jest dla mnie w sam raz, bardzo delikatna. Myślałam, że będzie tłusto, ale się myliłam. Całość błyskawicznie się wchłania pozostawiając przyjemny, świeży, aczkolwiek bardzo delikatny zapach. W przypadku tego typu kosmetyków najważniejsze jest dla mnie nawilżenie. I tutaj sprawdza się ono doskonale. Jest to krem, który stosuje z samego rana, na oczyszczoną skórę. Jedna pompka pokrywa całą twarz.
Jest świetny pod makijaż, o czym już niejednokrotnie mogłam się przekonać stosując przede wszystkim kosmetyki mineralne. Nic mi się nie roluje. Skóra jest miękka, odżywiona, a nawet lekko promienna. I zdrowsza! Ponadto nie zapycha.

W duecie posiadam również krem do rąk - bio regeneracja komórkowa


Profesjonalny krem regenerująco-odżywczy, przeznaczony jest nie tylko do intensywnej pielęgnacji dłoni, ale również paznokci. Skierowany jest przede wszystkim do tych osób, które potrzebują właściwej pielęgnacji dłoni oraz tych, których skóra wymaga silnej regeneracji i odbudowy. Chroni skórę przed działaniem czynników zewnętrznych, zmniejsza ryzyko podrażnień, zapobiega suchości i szorstkości. Nie pozostawia uczucia tłustości.

Krem otrzymujemy w wygodnej tubce na tzw. "klik". Do dyspozycji mamy nie 50, a w tym przypadku 75 ml, co mi akurat jak najbardziej odpowiada.
Sięgam po niego 2, czasem i 3 razy dziennie w zależności od tego, czym wcześniej się zajmowałam. Świetnie sprawdza mi się w upały, kiedy to nawet na dłonie potrzebne jest mi odpowiednie nawilżenie. Wchłania się bardzo szybko, ponieważ jego konsystencja nie jest gęsta, wręcz lekka, przyjemna i pachnąca świeżością. Żałuję, że wszystko, co dobre szybko się kończy. 


Jestem zadowolona i to bardzo. Cieszę się, że duet ten trafił w moje ręce zwłaszcza, że akurat krem do twarzy jest bardzo ekonomiczny i wystarczy nam na długi okres czasu. Nie widzę wprawdzie, ile go ubywa, gdyż opakowanie nie jest przezroczyste, ale wyczuwam to trzymając krem w dłoni.


Na koniec dodam, że w tej chwili oba produkty, które Wam powyżej przedstawiłam, są w cenie promocyjnej. Szczegóły znajdziecie tutaj w linku: Biolonica - krem na dzień do twarzy oraz Biolonica - krem regenerujący do rąk

Ciekawa jestem, czy znacie firmę Biolonica? Czym kierujecie się przy zakupach kremów do twarzy i rąk? 

środa, 16 maja 2018

Zaful beach shorts - summer 2018

Zaful beach shorts - summer 2018

Jakiś czas temu robiłam porządki... Postanowiłam nie tylko pobawić się w perfekcyjną panią domu i posprzątać, ale przede wszystkim sprawdzić, ile mam ubrań na lato. W sumie nie jest źle. Brakuje mi t-shirtów i ... spodenek. Tych ostatnich mam dosłownie dwie pary. Słabiutko.
W wolnej chwili, przy jeszcze ciepłej kawie, wskoczyłam na stronę zaful.com żeby przejrzeć kategorię beach shorts.


I kilka fajnych par, w letnich kolorkach znalazłam. Na plażę, na basen, na rower - wszędzie. Kolorowe i myślę, że bardzo wygodne.

1. Camo Beach Shorts - Acu Camouflage
2. Lightning Print Beach Shorts - Azure
3. Printed Beach Shorts - Red

A może zestawik - top & spodenki:

A Wy za czym się teraz rozglądacie? 
Jestem bardzo ciekawa - piszcie mi w komentarzach.

poniedziałek, 14 maja 2018

Od dziś jestem w bajce - książeczki dla dzieci (jestemwbajce.pl)

Od dziś jestem w bajce - książeczki dla dzieci (jestemwbajce.pl)

Mogę się założyć, że większość z Was w dzieciństwie "wczuwała" się w rolę bohatera ulubionej kreskówki, czy też książki. Ja też tak miałam. Przyznam Wam się, że chciałam zostać Pszczółką Mają, aby móc latać i obserwować otaczający mnie świat z góry... Hmm trochę się to moje marzenie po części spełniło, ponieważ mając te 189 cm wzrostu mam możliwość obserwacji z wysokiego poziomu haha.

Mamy dwóch chłopców. Maciej ma prawie 10 lat, zaś Oluś już 4. Są to bardzo żywe, ciekawe życia dzieci. Jak każda nasza pociecha, mieli, mają i będą mieć różne marzenia. Identyfikowali się już z wieloma postaciami, co rusz zmieniając zdanie. Postanowiłam cofnąć czas i w oryginalny sposób przywrócić im wspomnienia z dzieciństwa.

Nie zdawałam sobie sprawy z tego, że ich wyobraźnie można przelać na papier. A to wszystko dzięki firmie jestemwbajce.pl.


W czym tkwi cały fenomen? 
Ci wspaniali ludzie sprawiają, że dziecko staje się prawdziwym bohaterem wybranej z oferty ksiażeczki! Każda ilustracja zawiera jego buzię, a każda strona jego imię. Jest to przepiękna, personalizowana pamiątka na długie lata! Dodam, że są to jedyne takie bajki na świecie. 
Do ich stworzenia potrzebne jest nam tylko zdjęcie naszego dziecka. Cała reszta leży w rękach autorów o pedagogicznym wykształceniu i wieloletnim doświadczeniu. Ilustracje powstają z rąk różnych rysowników i grafików, aby każda historia była inna.

W przypadku starszego syna, Maćka, bywało różnie. Raz chciał być policjantem, raz Supermenem, innym razem ... malarzem. Picasso mi się znalazł. Jednak zawsze podziwiał strażaków. Dzisiaj, posiadając już znacznie większą wiedzę w tym temacie, niż 5 lat temu, doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że to bardzo niebezpieczny zawód. Mimo wszystko chciałam, aby powrócił do czasów beztroskiej zabawy w przedszkolu.


Dlatego zdecydowałam się zamówić mu bajkę o strażaku, a mianowicie "STRAŻAK MACIEJ RATUJE ZABAWKI". Sam jej wstęp już mi się spodobał!


Idealnie oddaje to, co przeżywał w dzieciństwie oglądając wówczas ulubioną, brytyjską kreskówkę pt. "Strażak Sam". Chciał nie tylko gasić pożary, ale pomagać innym. I na szczęście ma to w sobie po dzień dzisiejszy.


Przygoda rozpoczyna się od poznania pewnego Wozu Strażackiego, który ma bardzo ciekawe imię. Wóz jest bardzo smutny, ponieważ ze względu na swoje lata ma iść do wymiany na nowy pojazd. Maciej ma mu pomóc i udowodnić, że jest inaczej.


Przed nimi stoi wiele zadań, m.in. uratowanie kotka pewnej dziewczynki, który wdrapał się na dach...


Wzięli również udział w gaszeniu pożaru w fabryce zabawek. Ale to była akcja!


Czy udało się ocalić Wóz Strażacki? Tego Wam nie zdradzę. Pozostawiam Wam małą nutkę niepewności.


Jeżeli jesteście ciekawi zakończenia, musicie koniecznie zakupić książkę. Przygoda niesamowita!
Efekt końcowy jest fenomenalny! Nie mogłam wyjść z podziwu i sama z ciekawością oglądałam stronę po stronie, kiedy syn czytał mi tekst. Jest naprawdę bohaterem bajki!


Zaś nasz Oluś to dość specyficzny typ dziecka, chodzący własnymi ścieżkami, tuż za tatem i dziadkiem. Musi zrobić po swojemu, ponieważ to taka przysłowiowa "Zosia-Samosia".  Szczepienia mu nie były groźne. Nigdy nie płakał. Jedyne, czego się póki co boi to ... pająki. 
Dlatego idealnie dobrałam do jego charakteru i zainteresowań bajkę pt. "Złota Rączka i pojazdów bolączka".


U nas w garażu doskonale wie, co gdzie leży i do czego służy. Gdyby mógł, od rana do wieczora towarzyszyłby tacie majsterkując po swojemu. Zadaje miliony pytań. Po czym wraca usmarowany wszystkim tym, co napotyka po drodze i jest mu z tym FAJNIE. Gorzej ze mną, gdyż nie mogę mu doprać ciuchów.

W książce, podobnie jak w życiu codziennym, nosi miliony kluczy i innych narzędzi, ponieważ "nigdy nie wiadomo, co się może człowiekowi przydać" - dosłownie ujęte jest to zdanie w tekście odnoszące się do naszego synka.


Naprawia samochody...


Nic dla niego nie jest przeszkodą, wszystkiemu sprosta.



Najważniejsze jest podejście do sprawy i uśmiech. A wszystko się rozwiąże.


Szczerze? Sama z chęcią przeniosłabym się do przeszłości. Dlaczego książki? Ponieważ wspaniale rozwijają wyobraźnię naszych dorastających obywateli.
Dlaczego????
Dzięki bajkom nasze dzieci nabierają wiedzę w różnych dziedzinach. W życiu czyhają problemy, z którymi będą musieli się borykać. Ale w książkach zawsze jest jakaś wskazówka. Należy być wytrwałym i dążyć do celu, bez względu na wszystko. I nie poddawać się. Rozwiązanie zawsze się znajdzie. Poza tym wokół nich są ludzie, na których wsparcie mogą liczyć, że – mimo przeciwności – dadzą sobie radę. A to niezwykle cenna wiedza na całe życie.

W związku ze zbliżającym się Dniem Dziecka dajcie się tak, jak ja, ponieść fantazji. Warto taką bajkę zamówić! Wasze dziecko będzie zachwycone, wielokrotnie powracając do właśnie tej pozycji, ponieważ to ono pełni główną rolę. Jest to nietypowa, spersonalizowanna pamiątka, z której ja - chociaż nie jest dedykowana mojej osobie - jestem zachwycona!
Zaglądajcie również na profil Facebook tutaj - jestem w bajce. Dodam tylko, że Książeczki zagościły też w programie Pytanie na Śniadanie. Co tu się dziwić, skoro można być w bajce!


Teraz powiedz mi, czy książki nie wywierają wpływu na wyobraźnię dziecka? Będąc bohaterem własnej przygody jeszcze bardziej zachęci do czytania. 

CZYTAJMY DZIECIOM. TO BARDZO WAŻNE. 

poniedziałek, 7 maja 2018

Lato z rosegal.com

Lato z rosegal.com

Krótkie, długie, w kropki, paski, kratkę... Czarne, białe, kolorowe... W kwiaty... Na codzień, na uroczystość... Zapewne każda z nas, kobiet, stała chociaż raz w życiu przed wyborem sukienek na różne okazje.

Ja od jakiegoś czasu przeglądam sklep rosegal.com próbując wypatrzeć sobie coś na lato.

Znalazłam w sumie dwie krótsze, które powiedzmy, że wpadły mi w oko.

Początkowo sukienka ta skojarzyła mi się z kombinezonem. Ale spodobał mi się kolor i fason. 

Podobno dobrze mi w żółtym. Hmm zastanawiam się tylko, co by było, gdyby mnie małe muszki oblazły, bo ciągnie je do tego właśnie koloru... 

Czasem miewam tak, że po dość intensywnym dniu spędzonym na zewnątrz, kiedy człowiek chcąc nie chcąc zostanie dość mocno opalony promieniami słonecznymi, pod wieczór wolę już paradować w dłuższej sukience, omijając przebywanie na słońcu. Ze względu na mój wzrost akurat długie mi jak najbardziej pasują. W tej sytuacji w oko wpadły mi dwie. 



Jest to połączenie bawełny z poliestrem. Ciekawa jestem jak jest w rzeczywistości. 



Przyznam się szczerze, że ta zdecydowanie bardziej mi się podoba od tej powyżej. Hmm... 

Na koniec, całkiem przypadkiem, wpadłam na fikuśne klapki w kształcie delfina. Widzieliście? Aż muszę Wam pokazać. Są w dwóch kolorach: delikatnym różu oraz błękicie. Śmieszne. Nie spotkałam się dotąd z takimi.


Składając zamówienie w tym sklepie czeka na Was kod rabatowy, a jest nim:
RGNANCY

To jak, którą sukienkę mam zamawiać? Doradzicie? Czekam na Wasze komentarze. 

dodatki do domu ze sklepu rosegal.com

dodatki do domu ze sklepu rosegal.com

Zamówienie z chińskiego sklepu rosegal.com dość długo u mnie przeleżało ze względu na jedne małe, ledowe lampki, które wieki do mnie jechały. 

Nie przedłużając zapraszam Was do lektury :) 

Zacznę może od ledowych gwiazd, dość popularnych i często wykorzystywanych do zdjęć. 
Zamówiłam je w dwóch kolorach. Pierwszą z nich jest czarna, która ma powędrować w ręce mojej koleżanki. 
Dotarła solidnie zapakowana i zabezpieczona przed ewentualnym uszkodzeniem podczas transportu. 


Ledwo ją zamówiłam, a po kilku dniach na stronie pojawiała się informacja, że została wyprzedana. Szybko ostatnio wszystko znika. W tym kolorze nie mogłam znaleźć stacjonarnie. Zazwyczaj tego typu rzeczy poszukuje w sklepach Pepco, czy KIK. Ale mam i myślę, że moja koleżanka również będzie zadowolona, ponieważ jej pokój jest w tonacji biało-czarnej. Gorzej, jak będzie chciała i tą i białą lampkę hehe. 


Zaś druga to już standardowa, biała gwiazda. Zamówiłam ją, ponieważ moja, zakupiona właśnie w KIK, niestety się zalała. Jest możliwość jej ogarnięcia, tylko bebechy trzeba wymienić. Nie lubie wywalać rzeczy, które można naprawić, więc jak tylko znajdę czas to ją ogarnę. Póki co mam nową.  



Do koszyka wrzuciłam dwie mini kosmetyczki, w których chciałam przechowywać swoje drobniejsze wielkością kosmetyki przeznaczone do makijażu. 



Podobają mi się. Wyglądają identycznie jak na zdjęciu w sklepie internetowym. Motyw kaktusa jest akurat modny. Niestety, jak tylko je rozpakowałam, zostałam od razu, bez pytania, okradziona. Mój młodszy synuś stwierdził, że sobie je weźmie dla siebie. Pochował sobie kredki, temperówki, linijki i inne pierdoły, zapakował do plecaka i od tamtej pory jadąc do babci i dziadka bujamy się z jego bagażem. 


Podobna sytuacja jest z lampką LED. Też mi ją zakosili. 

Ładujemy ją przy pomocy kabla USB, który dołączony jest w zestawie.


Udało mi się wynegocjować, że chociaż zostawią mi małe lampeczki LED, które służyć mają jako dekoracja w domu. Zamierzam je włożyć do flakonu, w którym mam sztuczne kwiaty. 


Podoba mi się ich funkcjonalność. Ogólnie ledy (20 sztuk) umieszczone są na miedzianym druciku, dzięki czemu możemy je układać tak, jak chcemy. Zasilane są dwoma płaskimi bateriami. 


Na koniec zamówiłam sobie pędzel - coś w stylu kabuki. I tu mam na szczęście pewność, że zostanie w moich rękach. 

Prezentuje się elegancko i jest praktyczny w zastosowaniu, ponieważ możemy go chować. Niestety dojechał lekko uszkodzony. 


Używam go zwłaszcza do kosmetyków mineralnych. Włosie jest delikatne i mięciutkie, chociaż jak dla mnie mogłoby być trochę gęściej. No ale każdy ma swoje fetysze... 



Podsumowując powiem jedno: przy następnych zamówieniach, podczas, gdy paczki do mnie ostatecznie już dotrą, będę się chować, w przeciwnym razie wszystko mi zabiorą. A listonosza to poproszę, aby podjeżdżał za dom, co by go nikt nie widział haha. 

Copyright © 2016 Ewuczka recenzuje , Blogger