sobota, 30 czerwca 2018

kolorowo, ZAFULowo z akcentem cytryny i ananasa

kolorowo, ZAFULowo z akcentem cytryny i ananasa
Zawsze, kiedy widzę listonosza w drzwiach, pojawia się głupkowaty uśmiech na mojej twarzy. Paczki z Chin są dość prymitywnie pakowane w szare wory, wiec już z góry wiem, co dobrego dla mnie taszczy.

Jakiś czas temu zabunkrowałam się w pokoju, sama ze sobą, z dala od całej reszty, aby w spokoju pobuszować sobie po sklepie internetowym zaful

Nie ma tam super hiper gadżetów. A szkoda. Dział home nie za bardzo błyszczy nowościami. Po inwentaryzacji szaf stwierdziłam, że może by tak zaopatrzyć się w jakieś spodenki na lato? Nóżki opalić, a nie kitrać się w długich portach. 

I tak szukałam, szukałam, do koszyka wrzucałam, zdanie w kółko zmieniałam, dopóki nie zobaczyłam, ze napakowane jest już mam na około 500 dolców. 

Ostatecznie padło na kieckę i 3 sztuki fikuśnych, letnich shortów.

Spośród całej trójki najbardziej podobają mi się Pompoms Tassels Shorts - deep blue


Są dość kuse, ale nie do przesady. Pośladki zasłaniają.
Ciekawie wygląda w nich tasiemka z białymi pomponami.


Gadżet, który w pasmanterii kosztuje grosze (u nas 1,90 za metr bieżący), a tak cieszy efektem końcowym. I plus za materiał, ponieważ to bawełna. Jedynie sznurek, wciągnięty w pasie, jest za długi. Dynda mi dosłownie do kolan, dlatego muszę go ciachnąć.


Drugie, ciemniejsze, ale również kwiatowe Floral Print Fringe Beach Shorts - green, są już dużo szersze, dłuższe, ale ... też poliestrowe.


Chociaż dzięki temu, ze są znacznie większe jest przewiew i się w nich nie smażę.


Trzecie, w modne ananasy Crochet Trim Pineapple Shorts - white .
Największe rozmiarowo spośród całej trójki. 



Jak już postanowiłam przełamać się w temacie kiecek i zdecydowałam się na cytrynowa hiszpankę Lemon Ruffle Off The Shoulder Midi Dress, to jak ją wtargałam na siebie, entuzjazm minął i bardzo szybko się rozczarowałam.


Wyglądam, jak bym była w 5 miesiącu ciąży. Jest ciut szersza. Dziwnie marszczy mi się na wysokości brzucha. Plus ta góra mi nie pasi. Jednak hiszpańskie klimaty nie są dla mnie. Materiał w porządku, ponieważ to bawełna. Cóż, przy następnej okazji postawie na sukienkę maxi. 

Aktualnie trwa promocja z okazji rocznicy:

Use code " ZFTina " for all order with over 25USD save 3USD,
Use code" ZFTina"  for all order with over 50USD save 6USD,
Use code" ZFTina"  for all order with over 100USD save 12USD.

czwartek, 28 czerwca 2018

Zadbajmy o włosy od wewnątrz - Halier Hairvity

Zadbajmy o włosy od wewnątrz - Halier Hairvity

W tym roku postanowiłam bardziej zadbać o włosy. Jakby nie patrzeć, to m.in. one i cała twarz najszybciej rzucają się w oczy. Do tej pory dbałam o nie z zewnątrz, kupując odpowiednie szampony, odżywki, czy też maski. Tym razem chciałam je wzmocnić też od wewnątrz.


Skusiłam się na pewien dość popularny suplement Hairvity firmy Halier.


 Jeżeli interesuję Cię moja opinia na temat działania tych magicznych kapsułek, to zapraszam Cię do dalszej treści.

W małym, kartonowym opakowaniu (niestety zaginęło mi w akcji) otrzymujemy skromną buteleczkę, którą (tu uwaga!) bez problemu może nawet dziecko otworzyć.


Nie jest to nakrętka typu "push-off", kiedy to trzeba najpierw docisnąć, a następnie przekręcić, aby dostać się do środka. Nasi chłopcy co prawda nie mają dostępu do leków dla dorosłych, ale lepiej "dmuchać na zimne".

Wewnątrz mamy 60 sztuk kapsułek.


Poznajmy może najpierw składniki, świadczące o skuteczności tego preparatu.


Do tych aktywnych należą m.in. :
1. wyciąg ze skrzypu polnego - nadaje połysk, zapobiega wypadaniu, łagodzi łupież, a także opóźnia siwienie,
2. siarka, która odpowiada za prawidłowy przebieg i wydłużenie fazy wzrostu włosów,
3. kwas pantotenowy - dzięki niemu zwiększa się szybkość wzrostu włosów oraz ich grubość,
4. Witaminy:
- A - zapobiega wysuszeniu skóry głowy,
- B2 - zapobiega wypadaniu,
- B3 - wnika w głąb struktury włosa odpowiadając za właściwe ich nawilżenie,
- B12 - pobudza wzrost włosów.

Cały skład:
 Metylosulfonylometan, żelatyna wołowa, kolagen; L-cysteina, glukonian żelaza (II), subst. wypełniająca: maltodekstryna, kwas L-askorbinowy, subst. przeciwzbrylająca: sole magnezowe kwasów tłuszczowych, subst. wypełniająca: celuloza mikrokrystaliczna, ekstrakt ze skrzypu polnego (Equisetum arvense L.) DER 8-10:1 zawartość kwasu krzemowego: 19%, L-leucyna, L-walina, subst. przeciwzbrylająca: dwutlenek krzemu, L-lizyna, amid kwasu nikotynowego, D-pantotenian wapnia, L-metionina, octan retinylu, cyjanokobalamina;), barwnik: dwutlenek tytanu, cholekalcyferol, chlorowodorek pirydoksyny, chlorowodorek tiaminy, ryboflawina, kwas pteroilomonoglutaminowy, barwnik: czerń brylantowa, D-biotyna, barwnik: błękit patentowy, azorubina.

Jak widzicie, kapsułki nie należą do tych najmniejszych.


Są koloru niebieskiego z widocznym logo producenta.


Zawarty w nich między innymi kolagen oraz Amino-Complex™ wspomaga uzyskanie zdrowego i pięknego wyglądu włosów. 
Regularne przyjmowanie kapsułek sprawia, że stają się one elastyczne, mocne, lśniące i pełne życia. Dochodzi do redukcji rozdwojonych końcówek oraz zahamowane zostaje ich wypadanie. Biotyna powoduje wzmożony wzrost włosów. Hairvity radzi sobie również z urazami mechanicznymi włosów (lokówka, farbowanie, rozjaśnianie itp.).

Tak więc wskazania są następujące:
- wypadanie włosów,
- włosy słabe, bez życia,
- włosy zniszczone zabiegami chemicznymi, wysoką temperaturą itp.,
- rozdwojone końcówki.

Kapsułki zażywać należy 2 razy dziennie, po posiłku. Oczywiście nie przekraczamy tej porcji! Zaleca się stosowanie przez min. 3 miesiące.
Kobiety w ciąży, matki karmiące oraz osoby zażywające leki lub chore, przed zażyciem preparatu, powinni skonsultować się z lekarzem.


Moja opinia:
Pierwsze, co mnie odrzuciło tuż po otwarciu buteleczki to zapach, przypominający... hmm chyba karmę dla zwierząt. Czuć to również podczas zażywania. Kiedy połykam, staram się myśleć o niebiańskiej plaży, aby kapsułka szybko powędrowała dalej. Są one dość duże, jednak nie na tyle, aby mieć problem z ich połknięciem.
Jeżeli chodzi o działanie, to akurat ja skupiłam się na czymś innym. Nie zależało mi na zahamowaniu wypadania włosów, ponieważ nie mam w tej kwestii kłopotów. Są one natomiast twarde, oporne do układania, jak grube, ciężkie druty. Mam wrażenie, że żyją własnym biegiem. Nie idzie im po dobroci przemówić.
Kilka razy zapomniałam wziąć kapsułkę, niestety w suplementacji nie jestem systematyczna. Ale efekty po około miesięcznej kuracji w postaci bardziej gładszych, lżejszych, odżywionych i błyszczących włosów naprawdę osiągnęłam. Wreszcie są miękkie. Dzięki temu nie tylko fajnie się rozczesują, ale również dużo wygodniej idzie mi je ułożyć. Jeżeli chodzi o szybszy wzrost, to zostawiam to właściwie pod znakiem zapytania. Dlaczego? Otóż w międzyczasie byłam u fryzjera podciąć końcówki. Także nie wiem, czy urosły, czy też nie. Za to nie odstają mi już tak bardzo pojedyncze, znienawidzone włoski z kucyka, czy też warkocza. Nareszcie!
Ponadto Hairvity świetnie działa również na paznokcie. Są grubsze, mocniejsze i do tego genialnie rosną!

Zamierzam dokupić sobie kolejne opakowanie. Chciałabym się przekonać, czy kuracja ta faktycznie stymuluje wzrost włosów.

Suplementacje nabyć możemy bezpośrednio u producenta oraz w drogerii topestetic.pl pod tym linkiem:
topestetic - Halier Hairvity

Składając zamówienie w drogerii topestetic zyskujecie: 
- darmową dostawę, 
- indywidualne podejście do klienta dzięki profesjonalnej konsultacji kosmetologicznej dostępnej online lub telefonicznie,
- darmowe próbki kosmetyków dobierane zgodnie z opisywanym rodzajem skóry i preferencji klienta,
- prezent do każdego zamówienia. 

Czy warto? Myślę, że wystarczająco Was już przekonałam!


poniedziałek, 25 czerwca 2018

Mustela - bezpieczne kosmetyki dla niemowląt oraz dzieci

Mustela - bezpieczne kosmetyki dla niemowląt oraz dzieci

Nie raz miałam, mam i będę miała problemy skórne, dlatego bacznie przyglądam się temu, co kupuję i jaki jest skład kosmetyku.

Nasz starszy syn nie ma tych problemów, zaś Oluś w różnoraki sposób na wszystko reaguje. Nie sądziłam, że będą mu doskwierać np. upały. Nie jest on domatorem, uwielbia przebywać na zewnątrz. Gdyby mógł, to by w ogóle do domu nie wracał, bo po co jeść, spać, odpoczywać, kiedy tyle wrażeń na niego czeka??

Jest wrażliwcem, dlatego też postanowiłam sięgnąć po kosmetyki marki MUSTELA® BÉBÉ ENFANT. Jego skóra nie tylko jest sucha, ale i skłonna do podrażnień i zaczerwienień, które spowodowane są zarówno wysokimi temperaturami na zewnątrz, jak również różnymi detergentami (np. chlor w basenie). Najbardziej widoczne miejsca to nogi oraz ramiona. 

Kosmetyki Mustela przeznaczone są już od 1 dnia narodzin, dlatego też odważniej po nie sięgnęłam. Czy okazały się skuteczne? Zapraszam Was do dość treściwego wpisu, ale myślę, że godnego uwagi.

Pielęgnację rozpoczęliśmy od kąpieli, a tu do dyspozycji stoi nam łagodzący żel do mycia ciała/włosów oraz olejek.


Zacznijmy może od żelu.



Zawiera opatentowane, naturalne składniki:
- Avocado Perseose®: chroni barierę skórną, nawilża i zachowuje zasoby komórek macierzystych naskórka,
- Schizandra: łagodzi i pomaga zmniejszyć objawy nadwrażliwości skóry.

Pozostały skład:
AQUA /WATER/EAU, DICAPRYLYL CARBONATE, TRIISOSTEARIN, SODIUM ACRYLATES COPOLYMER, 1,2-HEXANEDIOL, GLYCERYL CAPRYLATE, LECITHIN, LAURYL GLUCOSIDE, POLYGLYCERYL-2
DIPOLYHYDROXYSTEARATE, GLYCERIN, TOCOPHEROL, CITRIC ACID, MALTODEXTRIN*, SACCHARIDE HYDROLYSATE*, PERSEA GRATISSIMA (AVOCADO) FRUIT EXTRACT.

Żel ten ma delikatnie, ale skutecznie oczyszczać skórę dziecka, niwelując uczucie suchości. Łagodzi również lekkie zaczerwienienia, uczucie mrowienia i napięcia skóry bardzo wrażliwej, które spowodowane mogą być kąpielą w twardej wodzie.

Produkt otrzymujemy w smukłej buteleczce wyposażonej w pompkę, która zabezpieczona jest stoperkiem.


Nigdy ich nie wyrzucajcie. Jest to bardzo przydatna rzecz zwłaszcza w podróży. Daje nam gwarancję, że pompka jest zablokowana, a zawartość nam się nie wyleje.
Szata graficzna jest kolorowa. Na pierwszy rzut oka widać, że to produkt dla dzieci.


Szkoda, że cała treść jest w języku angielskim i francuskim. Na szczęście z tyłu buteleczki jest także etykieta w naszym ojczystym języku.


Ilość, czyli 300 ml jest doskonała. Żel jest przezroczysty, konsystencja lekko lejąca się, ale doskonale się pieni. Bardzo wydajny kosmetyk. Mała ilość wystarczy, aby doskonale oczyścić ciało. Skóra jest miękka i delikatna. Nie podrażnia oczu. Oczywiście jest bezzapachowy.

Jeszcze lepszy efekt uzyskamy stosując olejek do kąpieli przeznaczony dla niemowląt oraz dzieci o skórze suchej i delikatnej.


Stworzony został na bazie nowej receptury.
Tak, jak powyżej, chroniony jest patentem i zawiera następujący kompleks odżywczy:
- Avocado Perseose®, który w tej sytuacji pomaga w odbudowie i ochronie warstwy hydrolipidowej skóry,
- gliceryna pochodzenia roślinnego: nawilża i chroni skórę przed utratą wody,
- łagodne substancje powierzchniowo czynne: delikatnie myją zapobiegając wysuszaniu skóry.

Tutaj również mamy smukłą, tym razem przezroczystą buteleczkę na klik, której zawartość to również 300 ml.


Stosować go możemy w dwojaki sposób: bezpośrednio na skórę, bądź 1-2 nakrętki wlać do przygotowanej już do kąpieli wody.

Jak na olejki do kąpieli przystało, po zastosowaniu uzyskujemy świetne nawilżenie. Efektem jest miękka, gładka i wyjątkowo delikatnie pachnąca skóra. Wlewając do wody niestety musimy liczyć się z tym, że olejek powoduje śliskość wanny.  Dlatego ani ja, ani moje dzieci nie za bardzo lubimy kąpiele w tej formie.

Po pluskaniu czas na dodatkową porcję nawilżającego mleczka do ciała.


Składem generalnie nie różni się od żelu. Jest hypoalergiczny. Nie zawiera parabenów, ftalanów, czy fenoksyetanolu.
Zapewnia natychmiastowy i długotrwały efekt nawilżenia skóry.

Łagodzące mleczko nawilżające otrzymujemy w tubie. Do dyspozycji stoi nam bardzo lekka formuła mleczka w ilości 200 ml.


Nie posiada żadnych substancji zapachowych. Efekt gładkiej, miłej w dotyku skóry osiągamy w trybie natychmiastowym, dosłownie tuż po aplikacji. Szybko się wchłania, co dla mnie jest ogromnym plusem. Nie wystąpiły u nas żadne reakcje alergiczne. 

Zaś na twarz stosujemy z tej samej linii łagodzący krem nawilżający.


W małym kartoniku schowana jest skromna tubka.
Najpierw musimy odkleić sreberko, aby móc wydobyć zawartość. Podoba mi się taka opcja, gdyż mam pewność, że nikt go wcześniej nie używał.


Jeżeli chodzi o składniki w nim zawarte, to są one takie same, jak u poprzedników, a więc bezpieczne dla naszych pociech.

Kosmetyk sprawdził się on u nas doskonale już od pierwszego dnia używania. Odpowiednia konsystencja, lekka i przyjemna, daje przyjemną dawkę nawilżenia. Na tym mi zależało, ponieważ oboje nasi chłopcy twarze mają bardzo suche. Szkoda, że to tylko 40 ml. Jest to jeden z lepszych kremów, które miałam okazję używać dla dzieci. Lekkie przebarwienia, które miał młodszy syn na policzkach, zaczęły stopniowo znikać. 


Cieszę się, że na potrzeby suchej, wrażliwej skóry powstała gama kosmetyków Mustela przeznaczonych  już od 1 dnia życia do kąpieli i pielęgnacji. 
Sekret, tkwiący w recepturze zawierającej niezawodny składnik czynny Avocado Perseose® w odpowiedni sposób odżywia skórę, która przecież na codzień narażona jest na wiele negatywnych czynników zewnętrznych. Ponadto kosmetyki te zostały przetestowane pod kontrolą dermatologiczną i pediatryczną, aby zminimalizować ewentualne ryzyko reakcji alergicznych. 

Warto dbać o skórę naszych dzieci, ponieważ jest ona niezwykle delikatna. Ja już to zrobiłam, a Ty? Znasz firmę Mustela? 
A może kosmetyki te goszczą u Ciebie już w domu? 

sobota, 23 czerwca 2018

Odżywienie i wzmocnienie paznokci z zestawem Eveline - oliwka do skórek Green Paradise i utwardzająca odżywka z diamentami

Odżywienie i wzmocnienie paznokci z zestawem Eveline - oliwka do skórek Green Paradise i utwardzająca odżywka z diamentami

Ileż można czekać, aż odrosną? A jak już są odpowiednio długie, cieszę się nimi chwilę, po czym się łamią. O czym mowa? A no o paznokciach. Migdałowe, w szpic, zaokrąglone, kwadratowe - wszystko fajne, ale co zrobić, by wreszcie rosły???

Nie ukrywam, że po części jestem też sama sobie winna. Brak dodatkowych witamin plus hybrydy zrobiło swoje. Dlatego postanowiłam moje pazurki nieco wzmocnić i bardziej o nie zadbać.
Sięgnęłam po pewien duet firmy Eveline.
Są to perfumowana oliwka do skórek i paznokci GREEN PARADISE oraz utwardzająca odżywka z diamentami.


Przed użyciem odżywki należy zabezpieczyć skórki, dlatego najpierw zaczęłam od perfumowanej oliwki do skórek i paznokci GREEN PARADISE.

Zaraz Wam wyjaśnię, dlaczego akurat taka musi być kolejność.


Zadaniem odżywki jest przede wszystkim poprawa wyglądu i kondycji naszych skórek oraz wzmocnienie i nabłyszczenie paznokcia. 

Posiada dość dużo naturalnych olejków roślinnych oraz witaminę E, która zapewnia odpowiednią pielęgnację suchym, zniszczonym skórkom, a także słabym i łamliwym paznokciom. Ale napchanych jest też dość dużo niepotrzebnych, bardzo nie lubianych przeze mnie parabenów. 


Po szklanej, przezroczystej buteleczce już na pierwszy rzut oka widać, że kolor jest zielony. Myślałam, że będzie to kosmetyk bezzapachowy, a tu jednak miłe zaskoczenie. Pachnie przyjemnie. Kwiatowo, choć na początku zdawało mi się nawet, że ogórkowo. W każdym razie dość nietypowo.

Aplikujemy za pomocą bardzo oryginalnej i świetnej w użytku pipetki.


Uwierzcie mi, że jest to produkt bardzo wydajny. Wystarczy jedna mała kropelka, aby pokryć wszystkie skórki u jednej dłoni. 

Jak na oliwkę przystało jest leciutko tłusta, dlatego nakładam ją tylko wtedy, kiedy mam pewność, że jestem "wolna". Czyli wtedy, kiedy "leżę i pachnę", zazwyczaj na wieczór, jak już dzieci śpią i wiem, że nie będę obarczona żadnymi innymi obowiązkami, typu mycie naczyń, kąpiele itd. Zapewnijmy sobie typowy relaks, aby mieć możliwość wszystko do końca wetrzeć. Nie każdy to lubi, ale uważam, że warto poświęcić chwilę, ponieważ szybko się wchłania. 

Jeżeli chodzi o efekty, to bądźmy szczerzy: nie usunie ona skórek, ponieważ nie jest to jej zadanie. Ale świetnie nam jej zmiękczy, wygładzi i spowoduje, że nasze dłonie będą się dużo lepiej prezentować. Jeżeli pojawiają się jakiekolwiek tzw. "zadziorki" to szybko i bezboleśnie możemy się ich pozbyć. Musimy tylko regularnie stosować, dlatego ja tą skromną, magiczną buteleczkę mam zawsze na wierzchu i staram się używać niemalże codziennie. 

Po "oliwkowaniu" sięgam po utwardzającą odżywkę z diamentami.


Odżywka ta ma ekstremalnie wzmocnić nam słabe paznokcie, które skłonne są do łamania, rozdwajania się i pękania. Jak jeszcze rok temu miałam jakieś "awersje" do hybryd, tak teraz zostałam ich fanką, co niestety przynosi też negatywne skutki. Nie tylko sama płytka się niszczy. Ale paznokcie mi się strasznie łamią. Już od dawna to zauważyłam. Co zapuściłam, to zaraz gdzieś zaciągnęłam i trzeba było obciąć. 

Jeżeli chodzi o skład, to jest on następujący:
Butyl Acetate, Ethyl Acetate,Nitrocellulose,Phthalic Anhydride / Trimellitic Anhydride/ Glycols Copolymer, Acetyl Tributyl Citrate,Isopropylalcohol, Aqua,Formaldehyde, Acetyl Triethyl Citrate,Stearalkonium Hectorite, Adipic Acid/Fumaric Acid/ Phthalic Acid/Tricyclodecane Dimethanol Copolymer,CI 77891,T-Butyl Alcohol,Citral.

I tutaj uwaga na Formaldehyde. Jest to silna trucizna, która na skórę może zadziałać drażniąco i uczulająco. Przed użyciem warto sprawdzić, czy nie spowoduje to u nas skutków w postaci alergii. W tym celu najlepiej zrobić testy w ciągu 2-3 dni. W odżywkach do paznokci często stosuje się niewielkie stężenie tego składnika w celu wzmocnienia i utwardzenia płytki paznokcia. Dlatego przed użyciem podobnych preparatów, które na liście mają ten składnik, skórki należy zabezpieczyć kremem, bądź oliwką. W przeciwnym razie możemy odczuć ból dłoni, czy też ich drętwienie. 

Wyglądem zewnętrznym, podobnie jak oliwka (tutaj tylko na kartonowym opakowaniu), przypomina mi jakiś preparat apteczny. Dlaczego? Dlatego, że akurat w moim przypadku szybko rzucający się w oko jest czerwony krzyżyk, bardzo widoczny akurat nie tylko na opakowaniu odżywki, ale również na jej zakrętce.


Długość pędzelka jest odpowiednia, nie sprawia mi żadnych problemów. Konsystencja też jest płynna, nie zbiera się za duża ilość odżywki.


Zawartość, ku mojemu zaskoczeniu, nie jest przezroczysta. Jest w bardzo fajnym, mlecznym kolorze, dzięki czemu możemy "nosić się" tylko w samej odżywce, która może również stanowić bazę pod lakier (tradycyjny, pod hybrydy nie próbowałam dotąd), jako forma zabezpieczenia. 


Producent zaleca stosować według następującego schematu:
1. przed użyciem należy najpierw wstrząsnąć,
2. pierwszy dzień: nałożyć preparat bezpośrednio na paznokcie,
3. drugi dzień: nałożyć drugą warstwę,
3 dzień: stare warstwy zmyć za pomocą zmywacza (zalecany NAIL THERAPY) i powtórzyć kurację.
Aplikujemy przez 2 tygodnie i przerywamy kurację na 1 miesiąc.

Stosując oba preparaty regularnie 1 raz w tygodniu po miesiącu czasu używania paznokcie się fajnie wzmocniły. Nie łamią się, nie rozdwajają, na czym mi najbardziej w tym przypadku zależało. Rosną prosto, nie są krzywe. Uzyskałam około 3 mm długości, co dla mnie jest dużym sukcesem. 

Póki co kurację odstawiłam. Powrócę do niej ponownie za około 2 tygodnie. Jedyne, co sobie wzięłam do serca to regularność. I tego się trzymam, ponieważ zależy mi na poprawie ich kondycji. Są lepiej odżywione. Także zacieram ręce, ponieważ marzą mi się już hybrydy. 


piątek, 22 czerwca 2018

lato z dresslily - moja wishlista

lato z dresslily - moja wishlista

Cieszę się, że upał na kilka dni ustał. Nie szło normalnie funkcjonować. Wczoraj termometr pokazywał 34 stopnie.... Całe szczęście, że u nas w domu jest dużo chłodniej, więc korzystając z okazji postanowiłam na szybko przygotować krótką wishlistę ze sklepu dresslily.com.


Daaawno nie buszowałam po chińskich sieciówkach. Z racji tego, że nie mam zbytnio czasu, postanowiłam poszukać czegoś praktycznego. Będzie krótko i na temat.

Po raz kolejny zdecydowałam się na sukienkę plażową. Mam już białą i jestem z niej bardzo zadowolona. Tym razem postawiłam na kolor czarny. 



Dla koleżanki córki wybrałam bawełnianą torebkę. Mnie drażniłyby te chińskie znaki, ale skoro to nie dla mnie, to mi to lotto. Grunt, by użytkowniczka była zadowolona. A, że to typowa kociara, to postanowiłam sprawić jej przyjemność. 



Na koniec coś, co jest mi mega potrzebne, czyli karta pamięci. Będąc w sklepach jakoś mi nie po drodze po nią sięgnąć, a że tutaj mam pod ręką, to zamawiam. Jedną kartę Micro mam w aparacie. Potrzebuję jeszcze jednej do kamerki. 



No i to by było na tyle. Nie jest to jakieś super mega zamówienie. Ale zawsze to coś, prawda? 
Najbardziej oczekuję oczywiście kiecy. Wiem, że będę zadowolona!


środa, 20 czerwca 2018

Zanim kupisz buty, porównaj najpierw ceny - Kixpoint

Zanim kupisz buty, porównaj najpierw ceny - Kixpoint

Cenicie sobie wygodę oraz czas? Ja owszem, zważywszy na fakt, że mamy dwójkę żywiołowych dzieci. Staramy się im poświęcić każdą naszą wolną chwilę, ponieważ to oni są dla nas najważniejsi. Nie wspomnę o codziennych obowiązkach, z którymi też muszę się jakoś uporać. 

W zeszły weekend wybrałam się z nimi do sklepu. Mieszkamy na wsi, więc na zakupy wyjeżdżamy zazwyczaj znacznie wcześniej. Postanowiłam zapakować do torebki też duuuużo cierpliwości wiedząc, jak ta nasza wyprawa może się zakończyć. A wyruszyliśmy... w celu poszukiwania butów dla malucha

Krążąc po całym mieście, od sklepiku, do sklepiku, wędrując po niezbyt lubianych przeze mnie galeriach, tracąc do tego godzinę za godziną, zauważyłam, że zapas tej mojej cierpliwości w torebce już dawno się ulotnił, a w baku spaliliśmy całe paliwo. Ceny w stacjonarnych sklepach przerosły moje oczekiwania. 

Popełniłam duży błąd, ponieważ przed wyjściem mogłam przecież skorzystać z internetowej porównywarki cenowej. Mam na myśli stronę kixpoint.com.


Obsługa jest bardzo prosta. Wystarczy wpisać dany model obuwia, a wyszukiwarka zlokalizuje nam konkretny sklep (tudzież sklepy), w którym możemy je zakupić. 

Będąc już w domu postanowiłam sprawdzić, jak to wszystko wygląda "od kuchni" i czy faktycznie przepłaciłabym cenę butów, które mieliśmy już wcześniej dla dziecka upatrzone. Wiedziałam, jakiej są one firmy, dlatego w polu wpisałam hasło Puma.

Od razu pojawiło mi się okienko z wszystkimi dostępnymi modelami. 

Nas interesował model Puma Cabana Racer i tak też wpisałam w wyszukiwarce. 


W moment pojawiło mi się okienko z poszukiwanym modelem obuwia dla dziecka Puma Cabana Racer . Bardzo podobne mieliśmy w zeszłym roku. Przechodził w nich cały sezon. Nic się nie rozkleiło. Poza tym nie mają sznurówek, co ułatwia samodzielne zakładanie ich przez naszego 4-latka.
Okazuje się, że w sklepie stacjonarnym przepłaciłabym dokładnie 28 zł. 

Zaś inny, również interesujący nas model PUMA SMASH V2 BUCK V INF perfekcyjnie pokazuje nam różnicę w cenie. 

Teraz już wiem, gdzie mogę zamówić dla synka buty. 
Korzystając z okazji i wybierając konkretny sklep postanowiłam również zamówić dla Taty t-shirt marki Puma.  

Także w przesyłce będę miała dwie rzeczy bez wychodzenia z domu :)
Czyż nie jest to prostsze? Nie tylko oszczędzamy każdy grosz. Wiadomo - grosz do grosza i uzbiera nam się pewna suma, którą możemy przeznaczyć na dalsze zakupy, bądź po prostu odłożyć.  

Ja skorzystałam, a Ty? Porównujesz ceny przed zakupem? 

Copyright © 2016 Ewuczka recenzuje , Blogger