piątek, 30 sierpnia 2019

Jak okiełznać szefa bandy - "Nieposłuch i inne nicponie" - wydawnictwo Skrzat

Jak okiełznać szefa bandy - "Nieposłuch i inne nicponie" - wydawnictwo Skrzat


Od dłuższego już czasu, oprócz różnych zabaw, "figlowania" czy też "łobuzowania", coraz to większym zainteresowaniem moich dzieci cieszą się jednak książki.

Chociaż wieczorem, kiedy to czasami padam ze zmęczenia, a jedyną rzeczą, o jakiej marzę, jest błogi sen, słyszę: "Mamaaaa, chodź, poczytaj nam". Gotowi w piżamkach, wtuleni w podusie czekają. Czekają rzecz jasna na mamę. Widok bezcenny, ja mięknę, no bo jak tu odmówić? Zasiadam w fotelu, włączam lampkę i zaczynamy przygodę...


Tym razem po raz kolejny mieliśmy zaszczyt poznać lekturę pochodzą z wydawnictwa Skrzat pod tajemniczym tytułem "Nieposłuch i inne Nicponie". Autorem książki jest Pan Jarosław Cieśla.


Tytułowy bohater, Nieposłuch, to włochaty stworek mieszkający w lesie. 


Jest typowym "psotnikiem-złośnikiem" robiącym wszystko na opak. Czai się zza krzaków, aby wywinąć komuś figla. Cały czas dokucza mieszkańcom maleńkiej, skromnej wsi, pełnej prostoty, a jednocześnie szacunku do siebie. Tutaj każdy sobie nawzajem pomaga. Więc takie zachowanie absolutnie nie wchodzi w grę.


Zuzanka po raz pierwszy spotyka go właśnie lesie, gdzie miała poszukać dla taty czerwonego ziela, ponieważ go przewiało. Na jej drodze staje oczywiście niesforny bohater, który nagle, zza swojej kryjówki, zaczyna rzucać w nią szyszkami. Wściekła dziewczynka zaczęła krzyczeć: "przestań". Ale nie zważał na jej prośby. Jeszcze bardziej wydawało mu się to zabawne. A wcale takie nie było... 

W pewnym momencie dochodzi do wniosku, że za pomocą sprytu można okiełznać tego łobuza. Podstępem wykorzystuje jego słaby punkt, o czym świadczy przede wszystkim ostatni rozdział książki. To właśnie tutaj dowiadujemy się, kim naprawdę jest Nieposłuch i jakie były powody jego postępowania.  


Książeczka jest krótka, zawiera raptownie 68 stron i podzielona jest na 9 niezależnych od siebie rozdziałów. 


Zasługą autora są tutaj również duże litery, więc każde dziecko, które potrafi już czytać ma ułatwione zadanie. 


 Podstępny Nieposłuch, chociaż zewnętrznym wyglądem może wystraszyć dzieci, to jednak ma on dobre serce. Swoim niesfornym zachowaniem przyciąga wręcz uwagę i czytając każdą z opowieści wydaje się nie być wcale taki straszny, na jakiego się kreuje. Oczywiście w jego zachowaniu leży pewna przyczyna, której oczywiście nie mogę Wam zdradzić. 

 Czyta się bardzo lekko. Ilustracje są przepiękne, a to zasługa Pana Zbigniewa Dobosz. Fenomenalnie zilustrował postacie. Dzięki temu każdą z przedstawionych sytuacji można sobie dużo łatwiej wyobrazić. I chociaż jest tutaj mowa o figlach i żartach, czyli o tym, co dzieci lubią najbardziej, to zawarty jest pewien morał, czyli przesłanka, która przekazuje, iż za złe uczynki czeka niestety kara. Ale gdzieś tam w głębi istnieje również dobro, na które odpowiednim zachowaniem można sobie zasłużyć.

Polecam z całego serca, ponieważ opisane przygody bohaterów książki nie tylko bawią dzieci, ale też uczą, uczą przede wszystkim dobrego zachowania, które jest podstawą w życiu codziennym. 

Natura w domu,czyli Zielone Laboratorium: krem BB oraz oczyszczająco-detoksykujący peeling do ciała (topestetic.pl)

Natura w domu,czyli Zielone Laboratorium: krem BB oraz oczyszczająco-detoksykujący peeling do ciała (topestetic.pl)

Topestetic to popularny sklep internetowy, w którym idzie się zatracić. Myślę, że każda osoba znajdzie tutaj coś dla siebie. A warto, ponieważ jest bardzo dużo "perełek", których nie znajdziemy stacjonarnie na pierwszej lepszej półce sklepowej. 


Ja akurat nie należę do osób, lubiących biegać po sklepach, a galerie omijam szerokim łukiem. Chyba jednak życie poza miastem, w spokoju, najbardziej mi sprzyja.

Lubię naturę, a co za tym idzie - w pełni naturalne kosmetyki, które już wielokrotnie Wam na blogu pokazywałam.

ZIELONE LABORATORIUM

Tym razem miałam okazję poznać Zielone Laboratorium, markę, która w swojej ofercie posiada w pełni naturalne, wegańskie kosmetyki. Powstają one według autorskich receptur, nie zawierają silikonów, parabenów, czy też innych szkodliwych substancji
Ponadto firma 5 % zysku ze sprzedaży produktów  przeznacza na fundację na rzecz zwierząt. To dość nietypowe, prawda? 

Szczególnie polecany w tym sklepie jest krem BB, dlatego się na niego zdecydowałam.


Używać możemy go do twarzy i ciała. Ja skupiłam się jakoś na tym pierwszym, ponieważ do ciała mam balsamy. 


Zawiera on sferyczne mikrocząsteczki pigmentu, które za zadanie mają podkreślić i wyrównać naturalny koloryt skóry. 

W środku tych cząsteczek dokładnie nie widać. Wygląda jak normalny, standardowy krem. Może nie do końca widać to na zdjęciu, ale ma lekko zielonkawe zabarwienie.


Dlatego wydobyłam troszkę zawartości na wieczko, aby Wam pokazać, że faktycznie one są.


Główne, aktywne składniki to olej kokosowy, jojoba i masło shea. W komplecie działają one uelastyczniająco i zmiękczająco. Zaś proteiny roślinne wygładzają skórę.

Konsystencja jest dość treściwa jak na tego typu produkt. Ma cytrusowy zapach, troszkę intensywny, ale mi on akurat nie przeszkadza.


Jest zaczarowany! Więc w czym tkwi magia? 

Ten niby banalny, zielony krem faktycznie działa jak krem BB. Po jego aplikacji na twarz poczułam lekko tłusty film, ale trwało to tylko chwilę. Idealnie nawilża. 
 Po jego wmasowaniu w skórę uaktywniają się pigmenty. Jako dowód pokażę Wam to na banalnym waciku do twarzy, ponieważ na nim będzie to doskonale widoczne. 

Na lewym waciku na zdjęciu widzicie nałożony krem. Na środku przetarłam go palcem raz, zaś na ostatnim wtarłam, jakby to miało mieć miejsce na twarzy. 


Krem przede wszystkim świetnie podkreśla opaleniznę i zakrywa moje plamki po ekspozycji na słońcu. Nie widać smug, ani plam. Dodatkowo otrzymujemy bardzo fajne nawilżenie, idealne na lato. Do dyspozycji mamy tutaj 100 ml i uważam, że jest to odpowiednia, wydajna ilość.
Ale będę szczera i jestem zdania, że niestety nie jest to krem dla osób o jasnej karnacji. W tej sytuacji efekt może być odwrotny, sztuczny, zbyt pomarańczowy, jak po solarium.

Zastanawiam się, jak to będzie zimą, ale na to przyjdzie jeszcze czas...


Dodatkowo 5% ze sprzedaży m.in. tego kosmetyku przekazywana jest na ratowanie zwierząt przez Viva! Interwencje.

Drugim produktem, na który się skusiłam jest oczyszczająco-detoksykujący peeling do ciała.
Ma on skutecznie oczyszczać i rozjaśniać skórę, pobudzając mikrokrążenie. Dodatkowo zapobiega jej wysuszeniu. Interesujące jest również to, że wspomaga także walkę z cellulitem.  


Zielone Laboratorium serwuje nam tutaj 350 gram gruboziarnistego peelingu przepełnionego zaskakującym składem. 


 Prym wiodą tutaj przede wszystkim rozmaryn, pietruszka oraz wszelkiego rodzaju oleje roślinne.
Lista jest bardzo długa, ale naprawdę godna uwagi.

sól kamienna z Kłodawy - naturalne źródło mikroelementów takich jak magnez, potas, cynk, żelazo,
rozmaryn - łagodzi podrażnienia skóry. Ze względu na to, że jest silnym przeciwutleniaczem ma działanie odmładzające,

petruszka - zawiera witaminy i minerały takie jak żelazo magnez wapń, sód czy potas. Wyciąg z pietruszki jest wykorzystywany do walki z cellulitem,

oliwa z oliwek - ma właściwości nawilżające. Zawiera też przeciwutleniacze, takie jak witamina A i E,
olej słonecznikowy - ma działanie przeciwzapalne. Zmiękcza i wygładza skórę. Przeciwdziała powstawaniu wolnych rodników. zawiera kwasy tłuszczowe, fosfolipidy i witaminę E. Wzmacnia naturalną barierę ochronną skóry, zmiękcza i regeneruje naskórek. Ma działanie antyoksydacyjne,
olejek limetkowy - działa jak naturalny detoks: oczyszczająco i odświeżająco. Nadaje skórze zdrowy promienny wygląd,

olejek lemongrassowy - odkaża, działa łagodząco, przeciwalergicznie, przeciwzapalnie, przeciwobrzękowo i uspokajająco. Wcierany w skórę przy masażu działa przeciwreumatycznie, przeciwtrądzikowo, przeciwgrzybiczo i przeciwzapalnie,

olejek bergamotowy - olejek z pomarańczy bergamotka działa dezynfekująco. Ma przyjemny, orzeźwiający zapach.

Sama natura! To wszystko widoczne jest oczywiście już w samej zawartości.   


 Konsystencja jest dość gęsta i ciężka. Naturalne składanki odzwierciedlają ziołowy aromat. Mam wrażenie, że w połączeniu z wszystkimi olejkami eterycznymi całość oddaje oryginalny, a tym samym nietypowy, lekko cytrusowy zapach. Nie jest on przytłaczający, nie odrzuca mnie, a wręcz pobudza zmysły.

Peeling można na dwa sposoby: na sucho i wilgotno. Ze względu na to, że w środku znajdziemy dość grube, wyczuwalne w dłoni kryształki soli zdecydowałam się na tą drugą wersję. Jeżeli jednak lubicie takie "zdzieraki" to z pewnością Wam się sprawdzi, ale lepiej uważać, aby sobie nie zaszkodzić.

Na ciało stosuję peelingi znacznie delikatniejsze, o drobniejszej strukturze, ponieważ mam dość wrażliwą skórę, którą szybko można podrażnić. Produkt ten świetnie sprawdził się przede wszystkim na stopy. Już po pierwszym użyciu czułam, że "ścieram" martwy naskórek, zaś zawarte w nim widoczne olejki w moment "otulają" skórę, co jest bardzo przyjemne. Nie jest mi potrzebny dodatkowo żaden krem, ponieważ od razu czuć odpowiednią dawkę nawilżenia. Próbowałam też na pośladki, ale potrzebuję czasu, aby zobaczyć efekty, ponieważ widać u mnie nie tylko rozstępy, ale też niestety cellulit. Nie jest on duży, ale mam nadzieję, że akurat ten peeling i głównie jego wyciąg z pietruszki chociaż trochę je zminimalizuje. Krążenie od razu jest pobudzone, więc poświecę trochę czasu, ponieważ warto.

Wydajność tego kosmetyku, czy stosowane na ciało, czy też tak, jak w moim przypadku, na stopy, czy pośladki, jest ogromna. Także myślę, że peeling ten pozostanie ze mną na dość długo.

Kupując ten produkt wspieramy Fundację VIVA – Kampanię ZAGINĄŁ DOM.


 Cieszę się, że miałam okazję poznać jak dla mnie nowość, w postaci naturalnych kosmetyków, a jednocześnie dziwię się, że firma ta, Zielone Laboratorium nie jest wystarczająco popularne na rynku polskim, ponieważ w swojej ofercie ma wysokiej jakości kosmetyki, po które warto sięgnąć.
 Nie zawierają one SLES, SLS, ALS, PEGów, silikonów, olejów mineralnych, parabenów, sztucznych barwników i zapachów. Ponadto, zgodnie z obowiązującym prawem kieruje się zasadami etycznymi i nie testuje swoich wyrobów na zwierzętach, co świadczy jak najbardziej na ich korzyść.

Jednak Topestetic staje na wysokości zadania i nie oferuje byle czego, co bardzo doceniam.


A Wy? Po jakie kosmetyki sięgacie? Naturalne, czy takie, które wpadną w ręce? 

""Świat, w którym balansujemy na granicy życia i śmierci" - przedpremiera "Nieczyste więzy" K.N.Haner

""Świat, w którym balansujemy na granicy życia i śmierci" - przedpremiera "Nieczyste więzy" K.N.Haner

W ostatnich latach, zwłaszcza po narodzinach naszego Olusia, moja pasja, czyli czytanie książek, poszło totalnie w odstawkę.

W chwili obecnej staram się nadrobić stracony czas. Wraz z wiekiem poszerzyłam swoje zainteresowanie o naprawdę różne gatunki literackie. 

Dotarłam do Katarzyny, bardziej znanej w sieci pod pseudonimem K.N.Haner. Jest młodą pisarką, autorką powieści dla kobiet, która wydała już wiele świetnych książek, cieszących się dużą popularnością. 


Tak się składa, że niebawem, a dokładnie 4 września, odbędzie się premiera jej najnowszej powieści pt. "Nieczyste więzy"


Już we wstępie książki poznajemy młodziutką, 21-letnią dziewczynę o imieniu Claire, Claire Johnson. Jest ona bardzo skromna, zagubiona i nieśmiała, nie lubi nowych miejsc i nowych osób, ani imprezowania, w przeciwieństwie do jej współlokatorów. Powodem są wydarzenia z przeszłości, z którymi do dzisiaj nie potrafi sobie poradzić.. Jej matka została brutalnie zgwałcona... Niestety zmarła w trakcie porodu, a więc Claire nawet jej nie poznała... Sytuacja ta zostawiła w jej psychice ogromny cios. Claire, jako nastolatka przeszła też poważny okres buntu. Żaden psychiatra nie poradził sobie dotąd z jej głęboką depresją.


Na jej ścieżce życiowej pojawia się okazja, aby odbyć półroczny staż w międzynarodowej korporacji zajmującej się handlem, stąd też przenosi się do wielkiego świata, jakim jest San Francisco. Starało się o niego wielu studentów, a jednak to jej przypadł ten zaszczyt. Lubi obmyślać strategie, analizować wydatki i szukać rozwiązań, by poprawić wyniki. To szansa na zrobienie kariery, o której zawsze marzyła.

W międzyczasie podejmuję się terapii z kolejnym, jak jej się początkowo wydawało, bezskutecznym psychiatrą, który i tak nic nie zdziała... To Colin Douglas, podobno najlepszy specjalista w swojej dziedzinie. Jednak skrywa on mroczne tajemnice. To mężczyzna o 3 osobowościach: kochanka, przyjaciela i lekarza jednocześnie. Ich spotkania są coraz to bardziej wciągające, oboje stają się od siebie wręcz uzależnieni. To właśnie z Claire spełnia swoje erotyczne fantazje nie zważając na to, że ma żonę. To erotyczna gra bez granic, na którą oboje się godzą...


"Nie wiem, dlaczego, ale nie potrafię oderwać od niego wzroku. W tych szarozielonych oczach widzę coś, co niesamowicie mnie intryguje, zachwyca, podnieca i przeraża jednocześnie. Nigdy nie czułam aż tyle. Strach, zachwyt, podniecenie, pragnienie."

"Nagle jego dłonie suną po całej długości moich rąk, do ramion, aż w końcu docierają do szyi. Czuję lekki uścisk. Biorę płytki oddech, a on ściska mocniej. (...). Oczy zachodzą mi łzami, ale Bóg mi świadkiem... Podoba mi się to. Cholernie podoba mi się to, co wyprawia z moim ciałem."

"Nie potrzebuję czułego kochanka, tylko demona seksu, żeby ujarzmił i zaspokoił pragnienia, które sam we mnie rozbudza".

Dodatkowo w życiu Claire pojawia się: tajemniczy Marvin, początkowo syn prezesa, a potem sam prezes firmy, który ma na nią "chrapkę", Lucas - jej przełożony i Felicja, którzy wywierają ogromny wpływ na akcję i dalsze losy bohaterki.


Jest to mocny, bardzo odważny thriller, typowy dark romance, który przenosi nas do mrocznego, a jednocześnie niezwykle wciągającego świata. A w nim toczy się niebezpieczna gra...Gra dwojga ludzi bez zahamowań, przepełniona pożądaniem, manipulacją i poddaniem się. To romans, ale nie taki prosty i zwyczajny, usłany kwiatkami, romantycznymi kolacjami , "buzi-buzi", bo to głównych bohaterów nie kręci. To popieprzona namiętność bez granic, zabawa na śmierć i życie, a jednak doprowadzająca do obłędu.


Ciężko było "zgarnąć" myśli...Ale mnie nieczysto wciągnęła... Wbiła wręcz w fotel... 335 stron to dużo? Czasami tak, a czasami nie. W przypadku "Nieczystych więzów" to nie jest istotne. Chłonęłam strona po stronie. Prolog zasugerował zakończenie historii, ale nie wzięłam tego do siebie. Wręcz pobudziło to moją wyobraźnię i chciałam więcej. Opisywane sceny są mocne, wulgarne, dla dorosłych, ale mi to absolutnie nie przeszkadzało. Wręcz momentami dłonie mi się pociły. Skromne, a jednak nie do końca dziewczę + psychiatra, który teoretycznie powinien być "snobem" wożącym się za chajs klientów "z problemami" Porsche to połączenie nieprzewidywanych dla mnie emocji. Nie wiadomo, kto tu gra pierwsze skrzypce, gdyż oboje mają na tyle skryte żądze, których nie jesteście w stanie sobie wyobrazić.

Okładka doskonale odzwierciedla treść książki. Innej sobie nie wyobrażam. Może i jest kontrowersyjna, ale musisz przeczytać, a wtedy przyznasz autorce, że to był doskonały wybór.

Zakończenie nie jest ostateczne... Niby przewidywalne, ale pozostawia sporo pytań. I będzie ciąg dalszy... Który z pewnością będę wyczekiwać.


Dziękuję wydawnictwu Znak za możliwość otrzymania przedpremierowego egzemplarza. Możecie zakupić go już teraz - poprzez ten link: klik.
 
Autorce zaś, Kasi Haner dziękuję za wyróżnienie bycie mianem Ambasadorki książki "Nieczyste więzy".


Czy Cię wciągnęłam? Jeśli lubisz mroczne, zaskakujące, z pazurem historie to musisz przeczytać ten thriller.

"Nieczyste więzy" to książka, przy której nie da się zatrzymać! 

wtorek, 20 sierpnia 2019

Gorący dreszcz pożądania - Woda perfumowana So Fever Together Her - Oriflame

Gorący dreszcz pożądania - Woda perfumowana So Fever Together Her - Oriflame

Zauważyłam, że dawno nie było tu na blogu żadnego wpisu dotyczącego perfum. Dobrze wiecie, że to moja ogromna słabość.

Na ten fakt jest jednak racjonalne wytłumaczenie. Otóż postanowiłam wykończyć wszystkie moje obecne flakoniki. Uzbierało się ich troszkę za dużo...

Jednak nadszedł czas rozglądnąć się za czymś nowym. Najlepszym i najszybszym sposobem jest zamówić z Oriflame


"Gdy lekki flirt zmienia się w gorączkę pożądania... Gra się rozpoczyna i masz nadzieję, że nigdy się nie skończy". 

Taki właśnie znalazłam opis do damskiej wody perfumowanej SO FEVER TOGETHER HER. 


Nie mogłam się oprzeć. Musiałam to cudeńko mieć w domu zwłaszcza, że należy do kategorii orientalno-kwiatowej. Aczkolwiek obawiałam się troszkę tego orientu. 

Kiedy otworzyłam i powąchałam od razu w zapachu się zakochałam. 

Sam flakon, wypełniony delikatnym, różowym płynem wygląda bardzo zmysłowo i kojarzy mi się z seksowną sylwetką kobiety. Przyznam szczerze, że przyciąga uwagę.


Pachnie uwodzicielsko. Nie jest ani za słodka, ani mocna. Wręcz egzotyczna.

Jest to mieszanka nut owocowych i uwodzicielskich, kwiatowych akordów, które hipnotyzują, powodując podwójne bicie serca

So Fever Together her to woda pełna namiętności i uczucia, które łączy dwie połówki, czyli kobietę i mężczyznę. 


Jestem oczarowana. Bardzo mi się podoba. To świeży, kuszący zapach na lato. Przeczuwam, że szybko zniknie mi zawartość 50 ml.


czwartek, 1 sierpnia 2019

Rozrywka dla malusińskich - Media Service Zawada

Rozrywka dla malusińskich - Media Service Zawada


Lato w pełni... Lipiec jest w tej chwili straaaasznie gorący. Aczkolwiek w tym tygodniu nieco odpuścił.

Ale my, zamiast korzystać z pogody, musieliśmy nieco zwolnić tempo. Przyczyną są problemy zdrowotne naszego 5-letniego synka. Jego staw biodrowy nie funkcjonuje tak, jak powinien. Przeszliśmy szereg badań. Być może czeka nas rehabilitacja.

Nasza Pani doktor nakazała zaprzestać z wszelkimi aktywnościami, więc siedzieliśmy grzecznie w domu. Pierwsze trzy dni były bardzo ciężkie. Bezsenne noce, odsypianie po 6 godzin w dzień, w międzyczasie był płacz...

Później, kiedy ból powoli ustawał starałam się go czymś zająć, aby chociaż na chwilę o wszystkim zapomniał. Zabawa klockami, czy autkami robiła się nudna. Ale przecież jest Media Service Zawada.

Książeczki to jedyna opcja, która skupia jego uwagę na dość długo.

Dostał ich aż 4. I to był strzał w 10.


Jedną z jego ulubionych bajek jest "Psi Patrol". I od niej właśnie rozpoczęliśmy przygodę.


W każdym tomie na małych czytelników czekają zagadki, łamigłówki oraz kolorowanki z ulubionymi bohaterami w roli głównej.


Olek szybko się wkręcił.



Do każdego numeru dołączone są też wyjątkowe naklejki, które jeszcze bardziej wzbudzają zainteresowanie dzieci, zwłaszcza, jeśli trzeba je przykleić w odpowiednie miejsce. Polecenia są oczywiście zawarte przy prawie każdym zadaniu. 

Podobnie jest z "Rusty Rivets"


Zabawa również polega na rozwiązywaniu przeróżnych łamigłówek. 


Ja, jako mama byłam potrzebna, aby czytać polecenia. Oluś jeszcze nie potrafi wszystkiego dokładnie sam rozwiązać. Dopiero się uczymy.


Tutaj przypadły nam do gustu kolorowanki. 


Jako przykład pokażę Wam jedno zadanie. Każdy element samochodu ponumerowany jest cyframi. A każdej z cyfr podporządkowany jest odpowiedni kolor. Dziecko ma oczywiście pokolorować zgodnie z poleceniem.


Naklejek jest również całe mnóstwo. Każda z nich dopasowana jest do zadania na danej stronie.

Nie znamy jedynie bajki pt. "Pidżamersi".


Jednak zabawa jest bardzo podobna jak w wyżej wymienionych propozycjach. Tutaj również uzupełniamy ćwiczenia mając do dyspozycji 40 naklejek.


Ostatnią książeczką jest "Peppa Pig - Rodzinka świnki Peppy".


Już po samej okładce domyśliliśmy się, że chodzi o typową kolorowankę.


W środku znaleźliśmy do malowania każdą postać z bajki i to aż na dwóch stronach: George'a, mamę i tatę Świnkę, babcię i dziadka Świnkę, ciocię i wujka Świnkę, kuzynkę Chloe i małego Aleksandra.

Nie zabrakło rzecz jasna głównej bohaterki, czyli Świnki Peppa.


Dodatkowo przedstawiona jest cała rodzinka, która aż się prosi o kolorowe kredki.


Poza tym znajdziemy też przykładowe ilustracje, jak rodzinka spędza wspólnie czas.



Jeśli macie w domu małe pociechy, przygotujcie sobie kredki i dobrą temperówkę.  

Tego typu zabawa przyciąga uwagę dziecka i z pewnością wnosi wiele pozytywnych aspektów, jeśli chodzi o rozwój różnych umiejętności. 

Copyright © 2016 Ewuczka recenzuje , Blogger