Powolutku zaczynam sięgać po kosmetyki, które były i są mi na co dzień potrzebne. 5 miesięcy przyjmowania chemii trochę dało mi popalić i kondycja mojej skóry szczerze mówiąc bardzo się zmieniła.

Lubię pisać o tym, co się sprawdza i co być może Wam się przyda, dlatego dzisiaj przychodzę z recenzją pewnego peelingu od OnlyBio.

Kupiłam go w drogerii w dość fajnej cenie promocyjnej razem z innymi kosmetykami tej marki akurat do włosów, ale o nich za jakiś czas coś skrobnę.

Wracając do peelingu: w sumie to nie peeling, a pasta peelingująca przeciw zaskórnikom Kombucha.

Jest to produkt rekomendowany przez Polskie Towarzystwo Dermatologiczne. Nie dziwię się, ponieważ skład jest całkiem spoko. Jedyne, co mnie zastanawiało to to, dlaczego ma w sobie tyle różnych kwasów, ale bardzo szybko znalazłam odpowiedź.

Co to jest Kombucha (Kombucza)?

To mnie najbardziej ciekawiło i jeszcze siedząc tuż po zakupie w aucie musiałam sprawdzić, z czym mam do czynienia.

Kombucha to grzyb herbaciany / japoński, średnio fajnie wyglądający. Ma postać galaretowatej, plackowatej masy. Jej barwa jest biała lub jasno-pomarańczowa. Jak dodamy go do herbaty z cukrem zaczyna fermentować, dzięki czemu uzyskujemy napój slodko-kwaśny. W procesie tym wytwarzana jest specjalna kultura drożdży, która należy do grupy SCOBY (Symbiotic Cultures of Bacteria and Yeasts), czyli do grupy symbiotycznych kultur drożdży i bakterii.

Sfermentowana przy udziale grzybka SCOBY herbata bogata jest m.in. w witaminy B i C oraz minerały. Odżywia, detoksykuje, a także pomaga przeciwdziałać niedoskonałościom.

Zawiera w sobie również pestki moreli, których zadaniem jest złuszczanie, natomiast enzym z papai rozpuszcza martwy naskórek.

Pastę możemy aplikować na dwa sposoby:
1. jako peeling enzymatyczny, czyli nakładamy na skórę, zostawiamy na 2-3 minuty, a następnie spłukujemy letnią wodą. Ten sposób działa podobno przy zmianach trądzikowych,
2. jako peeling mechaniczny, czyli aplikujemy pastę na zwilżoną skórę, delikatnie masujemy i spłukujemy.

Ponieważ to pasta, to od razu Wam powiem, że jest mega gęsta i ciężko ją się z tubki wydobywa. Trzeba mocno nacisnąć, żeby coś z opakowania ruszyło. 
Zmielone z pestek moreli drobinki są bardzo widoczne. 
Dlatego myślałam, że będzie to mocny zdzierak. Dla mnie osobiście nie jest on agresywny, a uwierzcie mi, że różne w życiu kosmetyki tego typu stosowałam. Po nałożeniu tej pasty na twarz nie odczułam jakiegoś strasznego drapania. Aplikowałam na dwa sposoby i nawet po mechanicznym skóra nie była ani czerwona, ani podrażniona. To dobrze. Zwłaszcza, że mam suchą i wrażliwą cerę. Nie zapycha, łatwo się spłukuje i całkiem fajnie oczyszcza. Nie poczułam nawet przesuszenia. Skóra jest miękka i odświeżona. Co do zaskórników to hmm mam mieszane uczucia. Coś tam pomaga, ale najlepiej stosować po prostu regularnie, żeby te efekty zobaczyć. Miałam go używać 2 razy w tygodniu, ale w zupełności wystarczy mi tylko raz.

Także jeżeli lubisz ciut mocniejsze peelingi (ważę to słowo, ponieważ dla kogoś może to być mocny zdzierak), masz cierpliwość do gęstych konsystencji, ale ważne są dla Ciebie efekty to mogę polecić. Jest w rozsądnej cenie, dostępny stacjonarnie w drogeriach, więc uważam, że warto spróbować. 
Ja z nim zostaje.

 

9 komentarzy:

  1. Nie miałam go jeszcze, ale jak wiesz markę bardzo lubię i często siegam po ich kosmetyki ☺️

    OdpowiedzUsuń
  2. ciekawych rzeczy człowiek się tu może dowiedzieć, będę polecać znajomym tą stronę.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawy składnik w peelingowej paście, jeszcze nie miałam okazji wypróbować kosmetyku z udziałem tego grzyba, a właściwości tej pasty brzmią nader kusząco.

    OdpowiedzUsuń
  4. Moja cera też jest przyzwyczajona do peelingow więc jak najbardziej chętnie wypróbuję, bo może mi się spodobać.

    OdpowiedzUsuń
  5. Używam teraz ten peeling, a właściwie to powoli już go wykańczam. Sprawdza się u mnie bardzo dobrze. Teraz skusiłam się na maseczkę do twarzy z tej serii i mam nadzieję, że również będę zadowolona. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jestem zwolenniczką peeliengóe enzymatycznych, ale przyznam, że i ten mnie intryguje. Bardzo chętnie wypróbuję

    OdpowiedzUsuń
  7. Widzę, że warto jest zainteresować się tą pastą. Nie miałam o niej pojęcia.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję Ci bardzo za Twój komentarz.