niedziela, 10 lutego 2019

Women Day Promotion with Dresslily

Women Day Promotion with Dresslily

Wieki świetlne nie buszowałam po chińskich sklepach internetowych. Do dziś mam mnóstwo rzeczy, gadżetów, które są bardzo przydatne. Ile ja czasu spędziłam, szukając tych moich perełek. Czasami 2 godziny przewijałam stronę po stronie, aby znaleźć sobie coś fajnego.

Postanowiłam odkopać Dresslily i przeglądnąć ofertę Women Day Promotion.

https://www.dresslily.com/promotion-kol-women-day-promotion-special-687.html?lkid=19524005

Za kilka dni Walentynki. Macie jakieś plany, kreacje? Jeśli nie, w kwestii wieczorowej wrzucę Wam kilka propozycji w stylu "vintage".

Kolor czerwony to symbol Święta Zakochanych, więc w tych barwach znalazłam dwie, dosyć fajne sukienki.  

Pierwsza z nich spodobała mi się dlatego, że jest skromna i nieprzesadna. Z boku ma kryty zamek, zaś z tyłu fajną kokardę. 

Znajdziecie ją tutaj Retro Sleeveless Tea Length Party Dress
Moja druga propozycja jest w nieco innej, bardziej stonowanej kolorystyce. Nie rzuca się aż tak w oczy. Podoba mi się góra - na cieniutkich ramiączkach. Myślę, że byłabym w stanie wykorzystać ją na wiele okazji. 

Znajdziecie ją tutaj  Spaghetti Strap Belted Vintage Dress


Fanki sukienek z printem również mogą sprawić sobie coś na ten szczególny dzień. 
Ma dość nietypowy dekolt, który od razu przyciągnął moją uwagę. 

Znajdziecie ją tutaj Fruit Print Criss Cross A Line Dress


Czerń i biel świetnie do siebie pasują, a oryginalny dekolt w kształcie serducha z pewnością oczaruje niejednego mężczyznę. 
Znajdziecie ją tutaj Vintage A Line Contrast Dress


Ostatecznie, jeśli naprawdę nie chcecie się za bardzo rzucać w oczy, postawcie na klasykę, czyli czarną sukienkę. Ta jest wiązana na szyi, prosta i elegancka.

Znajdziecie ją tutaj Halter Vintage A Line Dress



To tylko 5 moich propozycji, ale uwierzcie mi, w sklepie jest ich dużo dużo więcej. 
Muszę sobie przeglądnąć nowości, ponieważ mam kod rabatowy. Szkoda z niego nie skorzystać, prawda?

---------------------------------------

Here are the new arrival:promotion pre spring sale topic

It's time to refresh your wardrobe! DressLily prepare the best high-quality but low-prices products for You, make You free under all occasion for Monday to Friday.

Use code:DLBF20 with 20% discount: 
Over 10usd, save 2usd; Over 20usd, save 4usd; Over 30usd, save 6usd; Over 40usd ,save 8usd; Over 50usd, save 10usd; Over 60usd, save 12usd; Over 70usd, save 14usd; Over 80usd, save 16usd; Over 90usd, save 18usd; Over 100usd, save 20usd;Over 110usd, save 22usd; Over 120usd, save 24usd; Over 130usd, save 26usd; Over 140usd, save 28usd;

piątek, 8 lutego 2019

"Mały Konstruktor Bison" - zabawka do samodzielnego montażu - Alexander

"Mały Konstruktor Bison" - zabawka do samodzielnego montażu - Alexander

Era telefonów komórkowych / smartphon'ów,  czy tabletów dopadła nas wszystkich i nie sposób z tym walczyć. Gorzej jest z dziećmi. Bez naszej uwagi mogą się one zatracić, a wręcz nawet uzależnić.

Jednak jako rozsądny rodzic żyjący z postępem uważam, że mimo wszystko można też szukać pewnych alternatyw, które dość szybko praktykowane wnoszą odpowiednie efekty.

Dlatego od dzisiaj rozpocznę pewną serię wpisów przeznaczoną dla dzieci, a tu z pomocą przychodzi nam niezawodny Alexander.

Przeglądnęliśmy nowości i zamówiliśmy nie tylko gry planszowe, o których wspomnę Wam niebawem.

Znaleźliśmy też kategorię "Mały Konstruktor", czyli zabawki do samodzielnego montażu. 

Także czas na budowę "Bison'a"


Czy to był strzał w 10?


Sądząc po wymiarach opakowania 31,2-21,8-4,9 cm i wadze 0,7 kg pomyślałam: "pfff, ale proste". Wiek: 8+. "Dasz radę, synuś, ferie masz, będziesz składać, co masz do roboty" - stwierdziłam.

No i fakt... Na widok ilości części, które należy złożyć, ich miny na chwilę zmarniały. Ale przecież dla moich budowlańców to nic trudnego!

Wszystko jest pięknie posegregowane - w końcu porządek musi być.


Widok ilości śrubek, łączących każdy element - bezcenne.


No ale let's go. Nic samemu się nie zrobi.
Powolutku, pomalutku zabraliśmy się za naszą budowlę.

Bez instrukcji nie ma opcji. A tam - na pierwszy rzut oka duuuuuuużo się dzieje, ale uwierzcie mi, że to tylko złudzenie. 

Całość składa się TYLKO z 348 elementów. Co to jest dla małego inżyniera!


Wszystko zobrazowane jest krok po kroku. Instrukcja jest czytelna. Zawiera opis kolejnych etapów oraz dodatkowe oznaczenie literowe wskazujące kolejność skręcania poszczególnych elementów. 


Pozorne 348 części to tylko wyobraźnia, w rzeczywistości jest ich całkiem sporo. Są one metalowe, w różnych kształtach i rozmiarach, wzbogacone kolorami tworzą świetny efekt wizualny. 


Bisona nie stworzymy bez odpowiednich narzędzi, czyli klucza i imbusa. Bez nich nie ma opcji.


I niby sprawa jest prosta. Toretycznie każdy element - śrubkę musimy wkręcić, aby wszystko się dobrze trzymało i nie uległo zniszczeniu podczas zabawy. W niektórych miejscach było dość ciasno, więc musiałam chłopakom trochę pomóc. 

Przewidywany czas montażu to od 60 minut do 4 godzin. Nam zajęło to, z małymi przerwami, około 2,5 godziny. Ale efekt wyszedł świetny. 




Korzystając z fajnej pogody skompletowaliśmy sobie odpowiednią ekipę...


... i wyruszyliśmy w teren.


Dzieci się świetnie bawiły, a mi udało się uchwycić kilka zdjęć:





Tego typu zabawki rozwijają przede wszystkim zdolności manualne, wyobraźnię przestrzenną oraz umiejętności techniczne. A co z cierpliwością? W tym przypadku trzeba ją mieć w nadmiarze. Jedno błędne odczytanie obrazka z instrukcji i nerwy murowane. Nasz model został sprawnie złożony i cieszy dziecięce oko. Jednak podczas jego budowli, ze względu na naprawdę małe elementy, musimy mieć oczy wokół głowy. Chwila nieuwagi i dziecko może się błyskawicznie zakrztusić. Dobrze wiecie, że ich wyobraźnia czasami nie ma granic. 

Myślę, że jest to zabawka nie tylko dla dzieci, ale również dla dorosłych. Mam tu na myśli np. koneserów maszyn rolniczych, dla których tego typu kolekcja to nie lada gratka. 

środa, 6 lutego 2019

Live in Color - wiosna na ciele - Oriflame

Live in Color - wiosna na ciele - Oriflame

No niestety... Przyznaję się tu i teraz - w temacie kosmetyków i perfum jestem już zakupoholiczką.
 
Znacie ten dowcip z nocnego?:
"- To ile flaszek bierzemy? Jedną?
- Coś ty, weź dwie, najwyżej zostanie"

Słyszałam, że bardzo podobna idea przyświeca nam, kobietom. No więc karty na stół moje drogie: 
czy idąc do drogerii na zakupy (tłumaczymy to sobie np. poprawą nastroju?!) wychodzicie z jedną rzeczą? 
My nie bierzemy dwóch butelek... My bierzemy po 5, bo to wszystko się przyda. 12 kremów - na dzień, na noc, na popołudnie, na dobry nastrój, na zmarszczki, pod oczy... Balsam do prawej nogi, balsam do lewej nogi... I kiedy facet wchodzi do łazienki to ginie śmiercią tragiczną szukając swojej pianki do golenia, która stoi gdzieś tam pomiędzy serum do twarzy (oczywiście upiększającego), a lakierem do włosów 3D (czyli wiecie - w efekcie mamy że niby otrzymać trójwymiarowe włosy??). Bez tych wszystkich naszych "przydasiów" żyć nie możemy. To jak człowiek bez tlenu. 

Wracając do tematu perfum - no niestety i w tej kwestii jest bardzo podobnie.
Te kolorowe, piękne, zdobiące damską toaletkę, czy też półkę w łazience flakoniki o różnych kształtach potrafią uzależniać. 

Na lato, orzeźwiające, słodkie, mocne, słabe - można tak wymieniać... Ale ja nie mam nic na nadchodzącą wiosnę! A potrzebuje czegoś, co pobudzi zmysły z tej zimowej, szarej aury.

Sięgnęłam więc po najnowszy katalog Oriflame. Ot tak, akurat miałam wolną chwilę i postanowiłam przeglądnąć ofertę. I moje oczy ujrzały perfumowaną wodę Live In Color. Czyż nie trafiłam idealnie? Sama ich nazwa wskazuje, że nie będą one nudne. Przynajmniej ja to sobie tak wyobraziłam.Tęsknie za zielenią, kwiatami i słońcem, więc nie mogłam się oprzeć i postanowiłam ten zapach zamówić. 

Nie czekałam na nie długo, trwało to naprawdę 2, czy 3 dni. 
Spodobało mi się kolorowe, pełne kwiatów opakowanie. "No masz, co chciałaś" - pomyślałam.


Rozpakowałam i doszłam do wniosku: "no, takiego kształtu flakonika jeszcze nie mam!". I postawiłam go obok pięciu innych - logiczne -reszta, którą posiadam już się nie mieści.

Czy będąc małymi dziewczynkami nie marzyło Wam się mieć takich perfum, jakie ma mama, z pomką, którą naciskasz i pachnie?

Zamawiając tą akurat wodę perfumowaną takie cudo właśnie otrzymujecie. Aczkolwiek słyszałam, że wielu osobom się ona zacina. 


Wiadomo - wygląd sztos, przypomina mi nieco retro-klimaty. Flakonik wydaje się bardzo masywny, ale to jego struktura powoduje, że jest to tylko złudzenie. Mi pompka działa, wystarczy ją przekręcić i nacisnać, ale nie jest to efekt wow. Nie rozpyla drobno, jak typowa mgiełka. 


Live in Color to typowo kwiatowo-owocowa woda perfumowana. 

Jej nuty zapachowe to: 
nuta głowy - rabarbar, 
nuta serca - łabędzi kwiat,
nuta bazy - biały bursztyn.

Hmm generalnie nuty te, jak dla mnie, są dość niespotykane.
Początkowo zapach wydaje się być bardzo słodki. Jednak po chwili ustaje, robi się lekki i przyjemny. Typowy na wiosnę. Kojarzy mi się z relaksem w ogrodzie, lub spacerem po łące. Jeżeli zaś chodzi o jego trwałość, to w tym przypadku jest ona przeciętna. Na ciele nie trzyma się zbyt długo. Dłużej z kolei czuć już na ubraniach.

I jeszcze jedna kwestia: zapach ten owszem, można nosić w torebce, jednak tutaj przeszkodą okazuje się właśnie ta dodająca całego uroku pompka. Obawiam się, że mogłaby się uszkodzić.

Mimo wszystko cieszę się, że jestem w ich posiadaniu. Dla fanów kwiatowo-owocowych nut myślę, że byłby to całkiem dobry wybór.


wtorek, 5 lutego 2019

I Love Box - truskawkowe szaleństwo - I love it :)

I Love Box - truskawkowe szaleństwo - I love it :)

Dziś witam Was z recenzją, dotyczącą kosmetyków, które ostatnio stały się dość popularne w blogosferze. Chodzi o I Love Cosmetics.

W moje rączki trafił przepiękny Box, który już na starcie swoim wyglądem przyciąga każde kobiece oko. Choć za różem osobiście nie przepadam, tak tutaj innej wersji sobie nie wyobrażam. Biorę bez zastanawiania się. 

Nie do końca byłam pewna, którą wersję otrzymam, ponieważ są różne warianty zapachowe. Ale lubię tą "nutkę niepewności". Jak się później okazało, stałam się posiadaczką zestawu truskawkowy 🍓


Całość otrzymujemy w dość fajnie prezentującym się opakowaniu, z zimowym akcentem.


Do dyspozycji mamy oto to:
- kremowy żel do kąpieli i pod prysznic,
- odżywcze masło do ciała,
- miękką gąbeczkę Body Pyfff.


Jak dla mnie, podczas tej nie zawsze przyjemnej zimowej aury, tego typu kosmetyki są wręcz niezbędne do relaksu. 

I Love Cosmetics - Strawberries Cream, Bath & Shower Creme.


Jest to produkt typu 2w1 - płyn do kąpieli i krem pod prysznic. 

Buteleczka mogłaby mieć pompkę, byłoby to znacznie wygodniejsze. Ale to, co jest w środku wszystko nam wynagradza. 
Na wyciągnięcie dłoni serwujemy sobie lato zimą. Cudowny zapach truskawek w ilości 500 ml. Obłęd. No nie powiem, pachnie cudnie! Wszystko roznosi się po całym domu. 


Kosmetyk jak dla mnie jest mega wydajny. Zużywamy małą ilość, więc wystarczy nam na długo. Konsystencja jest odpowiednia i różowym zabarwieniu. 
Pieni się świetnie, do tego nawilża i co najważniejsze - oczyszcza. Moja skóra nie poczuła skutków ubocznych w postaci uczuleń i innych cudów. Także jestem na tak!

Aby umilić sobie kąpiel do zestawu dołączona jest gąbka typu Body Puff.


Tego typu myjka w połączeniu z kremowym żelem powoduje, że produkt szybko się pieni, a co najważniejsze - nie drapie ciała. Dzięki niej fundujemy sobie przyjemny relaks.

No a po kąpieli czas na dobrą dawkę nawilżenia.

I Love... Cosmetics, Strawberries & Cream, Nourishing Body Butter


Jak wiadomo - Body Butter to nic innego, jak masło do ciała.

Tutaj otrzymujemy 200 ml  kosmetyku w przyjemnej, kremowej konsystencji. I to mi się bardzo podoba. Masło ma lekką formułę, nie przytłacza, nie klei się i fajnie się wchłania. Genialnie sprawdza się do stóp, kolan, czy łokci. Daje uczucie komfortu, fajnie zmiękcza skórę. Gwarantuję Wam, że Wasze stopy będą mięciutkie jak nigdy dotąd.


Zapach jest obłędny, oczywiście truskawkowy. Chociaż czytałam różne opinie, niekoniecznie w tej kwestii pochlebne. Mi opowiada, na ciele także się dość długo utrzymuje.

Na stronie boutiquecosmetics.pl znajdziecie kosmetyki w innych wariantach zapachowych. Zestaw truskawkowy jest w tej chwili w cenie promocyjnej i kosztuje zaledwie 39,99 zł. Myślę, że nie jest ona kosmicznie wysoka.

Dodam jeszcze tylko, że możemy zakupić sobie również I Love Box w dwóch wersjach: standardowej w cenie 59,99 zł. oraz premium za 89,99 zł. 

Podsumowując śmiało stwierdzam, że kosmetyki I Love poprawią nam nastrój. Wersja truskawkowa odświeża, nawilża i pobudza zmysły. Po ciężkim dniu pełnym obowiązków zasługujemy na odprężenie. Domowe Spa jeszcze nikomu nie zaszkodziło, prawda? 

niedziela, 3 lutego 2019

Cytrusowo-piżmowa woda perfumowana dla kobiet NOU Bergamot

Cytrusowo-piżmowa woda perfumowana dla kobiet NOU Bergamot

Od zapachów jestem uzależniona. Lubię nowości i bardzo często opisuję je Wam na blogu. Ale dobrać sobie te odpowiednie perfumy to czasem nie lada wyczyn. 

O tych z Nou już Wam w wakacje zeszłego roku wspominałam. Była to akurat wersja dla mężczyzn, która niekoniecznie przypadła nam do gustu. Wpis do tej recenzji znajdziecie tutaj.

Tym razem przychodzę z czymś dla kobiet. 


Jest ich kilka rodzajów, ja zaś wspomnę Wam dziś o cytrusowo - piżmowej wodzie perfumowanej Nou dla kobiet.



Opis producenta zabrzmiał mi bardzo intrygująco:
    "Właśnie wkraczasz do ogrodu NOU Bergamot. Spacer rozpoczyna się od zapachów cytryny, bergamoty i kardamonu, ale po chwili wyczujesz również świeżość przed chwilą zerwanych z gałązki zielonych liści. Zamarzy Ci się filiżanka orzeźwiającego napoju i wtedy, nieoczekiwanie, pojawią się zapachy jaśminu, zielonej herbaty, irysa i lilii. Dreszcz emocji popchnie cię tajemniczą alejką w głąb ogrodu. W jednym z najpiękniejszych zakamarków zielonego buszu odkryjesz drzewo cedrowe, wokół którego tańczą nuty piżma".

Ale dobrze wiecie, że w kwestii perfum to nuty grają główną rolę, które akurat mi w tej wersji nie do końca pasują.

Tutaj prym wiodą:
1. nuta głowy: cytryna, bergamota, kardamon, zielone liście,
2. nuta serca: jaśmin, zielona herbata, irys, lilia,
3. nuta bazy: drzewo cedrowe, piżmo.


W moim odczuciu zapach tej wody jest duszący, wręcz charakterystyczny dla męskich perfum. Jak dla mnie nie przypomina mi typowo kobiecego wydania...

Mnie on przytłacza i ani mi, ani drugiej połówce niestety się nie podoba. Taki niby "unisex", jednak w tym temacie mamy i ja i on swoje gusta i nie wyobrażam sobie "pryskać" się tym samym.

Nie są to jednak "moje" nuty.


W ofercie są również inne rodzaje perfum, które sugerując się opisem bardziej przypadłyby mi do gustu.

Wszystko jednak zależy od nas i tego, co lubimy.

Copyright © 2016 Ewuczka recenzuje , Blogger