czwartek, 29 marca 2018

Vabun dla niej i dla niego - perfumy for Lady No. 5 oraz perfumowany żel pod prysznic Gold Edition

Vabun dla niej i dla niego - perfumy for Lady No. 5 oraz perfumowany żel pod prysznic Gold Edition

Linię kosmetyków Radosława Majdana mogłam poznać w zeszłym roku. Wówczas, dzięki uprzejmości firmy VABUN.PL otrzymałam zestaw dla mężczyzn oraz damski zapach. 

O linii damskiej, a mam na myśli tutaj zapach Vabun for Lady No. 1, już na moim blogu pisałam. Moją recenzję znajdziecie tutaj.

Jest jeszcze Vabun for Lady No. 5, również sygnowany nazwiskiem Małgorzaty Rozenek-Majdan


Byłam jego bardzo ciekawa. Chciałam przekonać się, jaka jest różnica między pierwszym, a drugim.


Jest to woda perfumowana o typie kwiatowo-drzewnym, a jej główne nuty to:
nuta głowy: bergamotka, liczi,
nuta serca: drzewo różane, róża,
nuta bazy: kamelia, nuty drzewne.

Jak widzicie wyżej, perfumy Vabun for Lady. No.5 zapakowane zostały w małe, różowe pudełeczko, które jest dodatkowo zafoliowane, co daje nam gwarancję, że są one nowe.

Zaś w środku mamy gwiazdę - bardzo prosty, a jednocześnie elegancki flakonik. Jest przezroczysty, więc widzimy, że zawartość jest w kolorze delikatnego różu.


 Po pierwszym "psiknięciu" zapach jest dość intensywny. Wyczuwalny jest bukiet kwiatów, jednak wydaje mi się, że najbardziej charakterystyczna jest w tym przypadku bergamotka. Jak już połączy się z ciałem daje piękny, delikatny aromat. Jest słodki, ale nie przytłaczający i nie odrzuca. Przekonałam się wreszcie, że No.5 jest dużo lżejszy od jego poprzednika. No.1 jest dla mnie za bardzo mdły i nie pasuje do mojego charakteru. Zaś moja mama No.1 jest zachwycona. No. 5 jest dużo lżejszy, i dziewczęcy i kobiecy. Pasuje zarówno na co dzień, jak i na spotkanie wieczorowe. 


Teraz jestem już pewna, że No.5 jest dla mnie. Zaskoczona jestem trwałością. Jak dla mnie wystarczy "psiknąć" jeden raz, aby móc rozkoszować się zapachem przez dość długi okres czasu. Cieszę się, ponieważ perfumy te zostaną ze mną bardzo długo. 

Ponadto w domu zagościło u nas złoto. 


Jest to perfumowany żel pod prysznic dla mężczyzn Vabun Gold Edition.


Żel przeznaczony jest  oczywiście do codziennej pielęgnacji ciała. Idealny dla każdego rodzaju skóry, o zapachu truskawki, ananasa, jabłka, kminku, gałki muszkatołowej, piżma, jaśminu, cynamonu, cytrusów. Jego delikatna formuła pozostawia skórę gładką i nawilżoną.
Specjalnie opracowana receptura zawiera lekką bazę myjącą zapewniając gęstą, kremową pianę. Oczyszcza pozostawiając ochronny film. Jest wręcz dopełnieniem wody perfumowanej VABUN GOLD EDITION. 
Buteleczka jest w tym samym kolorze, co flakon perfum GOLD. Otwierana za pomocą "klik" zawiera 250 ml.


Główne składniki aktywne to:
gliceryna - hydrofilowa substancja nawilżająca,
panthenol - prowitamina B5 - posiada właściwości pielęgnacyjne, łagodzi podrażnienia oraz regeneruje uszkodzony naskórek. Podwyższa wilgotność skóry i uelastycznia ją.

Żel doskonale się pieni i faktycznie bardzo przyjemnie nawilża. Tworzy lekki film, ale akurat w przypadku mojego T. absolutnie to nie przeszkadza, wręcz przeciwnie, ponieważ on + żel = abstrakcja. Jeżeli chodzi o ilość kosmetyków męskich u nas w domu to mogę je na palcach jednej dłoni wyliczyć. Z jednej strony dobrze, ponieważ mam więcej miejsca dla siebie. Z drugiej strony również i  jego skóra potrzebuje nawilżenia, a prawie w ogóle nie sięga po balsamy. Dlatego cieszę się, że po części ten żel to załatwia.

A do tego długo pozostawia na ciele ten charakterystyczny, konkretny i zadziorny zapach. 


Na koniec dodam tylko, że kosmetyki możemy nabyć m.in. w Hebe i Pako Lorente.

poniedziałek, 26 marca 2018

Haul rosegal.com - czy warto zamawiać chińskie skarpetki z nadrukiem psiaków? Czy istnieje podręczna elektryczna maszyna do szycia?

Haul rosegal.com - czy warto zamawiać chińskie skarpetki z nadrukiem psiaków? Czy istnieje podręczna elektryczna maszyna do szycia?

Oj coś dawno u mnie żadnego chińskiego haulu nie było. Moje paczki najwidoczniej tymczasowo utknęły w przestworzach. Do tego listonosz przez ponad tydzień się urlopował. Jak ostatnio przyjechał to w ruch poszedł już bagażnik, ponieważ tylko tam się większość zmieściła. 

Z wszystkich tych rzeczy, o których będzie dzisiaj recenzja powiedzmy, że jestem zadowolona. Wybierałam je ze sklepu rosegal.com

Podczas poszukiwań w paradę weszła mi pewna osoba i kazała sobie zamówić spodenki

Chciał inne, ale wybiłam mu z głowy ze względu na materiał, a przeważał mój znienawidzony od zawsze poliester. No właśnie - a z jakim gatunkiem mamy do czynienia tutaj? Otóż moi mili jest to milusi cotton blend. Nie będę opisywać, że spodenki mają dwie nogawki, gumkę w pasie gratis ze sznurkiem i kolorowe nadruki, ponieważ widać to na zdjęciu. Nie do końca za to jestem przekonana do faktu, że biel pozostanie biała. Zobaczymy. L jest całkiem ok. Ale proponuje XL brać, gdyż będą luźniejsze i panom będzie swobodniej w ... hmm ... kroku. 

Poszukiwałam dla siebie t-shirt. Kiedy zobaczyłam taki jeden z psiakiem oczy zapaliły mi się niczym diody i bez zastanawiania się wrzuciłam do koszyka. 

Rozmiar typu one size, ale o dziwo wymiary są podane. Na mnie jest ona "na styk". Jak ją zobaczyłam myślałam, że jest z tych "śliskich", sztucznych bluzek. Jest miękka i miła w dotyku. Niestety według metki ma ona w sobie tylko 35 % bawełny. Domyślacie się, jaka jest reszta? 65 % to poliester. Dlatego mi to nie za bardzo odpowiada. A co jest najśmieszniejsze? W którymś zamówieniu się machnęłam i drugą taką samą zamówiłam. Także gdyby ktoś był chętny to oddam w dobre ręce.  

Czytając haule na innych blogach często "za ostatnie grosze" zamawiane są skarpetki. Ochy, achy, jakie ładne, jakie fajne itd. Jakoś nie do końca byłam przekonana co do ich jakość i obawiałam się je brać. Ale jak nie zamówię, to się nie dowiem, prawda? Dlatego mam i ja!

Co mogę o nich powiedzieć? No niestety ja "ochów" i "achów" nie widzę. Wręcz tu i teraz życzę wszystkim właścicielom tychże skarpetek powodzenia w drodze latem... Jak wół w tytułowym opisie, w obydwu przypadkach, jest napisane "cotton". Dlatego się na nie właśnie zdecydowałam. No to gdzie jest ten cotton, ja się grzecznie  pytam? Jak już na samej etykiecie możemy przeczytać skład:
- 80% poliester - 
- 17% bawełna - 
- 3 % spandex -



Także pieskom mówię zdecydowanie NIE! Ściągając latem buty wolę uniknąć nieprzyjemnego zapachu...


Ale odkryłam też inną ciekawostkę. Otóż skarpetki z kotkiem, mające być z poliestru, są z ... mięciutkiej i przyjemnej bawełenki. Ktoś w sumie mogłby ze mną na ich temat polemizować i uprzeć się, że siateczka to przecież poliester. I byłaby to oczywiście prawda. 

Są naprawdę fajne, milutkie i tyle. Moje stopy nie kopnie jednak zaszczyt, aby je nosić, ponieważ są ... za małe. Podany jest rozmiar w cm. Ale nie zagłębiałam się w szczegóły. Mogę sobie założyć na ręce i pobawić się z dziećmi w teatrzyk.


Ale polecam dla dzieci. No chyba, że ktoś z Was ma naprawdę malutką stopę.


Dobrze wiecie, że lubię fajne gadżety. W sklepie znalazłam mini maszynę do szycia. Właściwie patrząc na jej rozmiar mogłabym rzec, że jest to maszynka. 



Szczerze mówiąc, gdybym spotkała takie coś w sklepie stacjonarnym, to bez wahania bym kupiła. Lubię szyć. W domu mamy ręcznie robione przeze mnie misie, podusie, kostki sensoryczne i pościel. Czego nie lubię? Wyciągać tego kolosa, czyli wielkiej, ciężkiej maszyny. Ma ona ze 40 lat. Ale jest jak igła i niezawodna. Czasem jednak trzeba coś "na szybko" zszyć. Zazwyczaj robię to ręcznie. Ale od tej pory towarzyszyć będzie mi ta podręczna maszynka. 

Jest mega praktyczna i zajmuje bardzo mało miejsca. Do tego w zestawie dołączone mamy jeszcze dwie zapasowe szpulki nawinięte nićmi oraz igłę i kilka innych gadżetów. Gorzej, jak mi się igła złamie, ale myślę, że zakupię gdzieś stacjonarnie.




Gdyby miała jeszcze wbudowaną jakąś małą diodę to byłoby już luks. Ale to tylko taka moja drobna sugestia. Szyć szyje, więc jestem zadowolona. Najlepiej zakupić porządne baterie. Podczas pracy dość szybko tracą one moc, więc tutaj wolałabym ją mieć jednak też w opcji podłączenia do prądu.

To tyle na dzisiaj. W połowie w sumie jestem zadowolona, prócz tych nieszczęsnych poliestrowych skarpetek. Teraz już wiem, że za "ostatnie grosze" nie będę szła już w tym kierunku. 

niedziela, 25 marca 2018

SORAYA MEN ENERGY - Energizujący balsam po goleniu i hydro-żel 30+

SORAYA MEN ENERGY - Energizujący balsam po goleniu i hydro-żel 30+

Zazwyczaj na blogu opisuje Wam kosmetyki przeznaczone dla kobiet. Ale dzisiaj będzie nieco inaczej, a to wszystko za sprawą firmy Soraya, która w swojej ofercie ma linię MEN ENERGY.

(źródło: soraya.pl)

Men Energy to linia kosmetyków dla mężczyzn, którzy żyją aktywnie i intensywnie. Niestety czasem przychodzą również i takie dni, kiedy to po prostu jak każdy są zmęczeni, niewyspani i w gorszej kondycji, co odbija się na wyglądzie ich skóry. 


I właśnie te kosmetyki mają za zadanie naładować skórę energią, szybko zredukować oznaki zmęczenia, intensywnie nawilżyć i wygładzić zmarszczki. Nie każdy mężczyzna jest "maniakiem" kosmetycznym. Mój ma okrojoną ich ilość, dlatego pod nos podsunęłam mu pewien zestaw. 


Początkowo pojawił się oczywiście standardowy tekst: "a po co mi, ja nie używam...". Ale wieczorem zobaczyłam, że produkty poszły w ruch. 

SORAYA MEN ENERGY - ENERGIZUJĄCY BALSAM PO GOLENIU
AFTER SHAVE LOTION


Skład jest dość prosty:
Q10 - stymuluje proces odnowy komórkowej, działa silnie antyrodnikowo i przeciwstarzeniowo,
Energy fito-taurine - ekstarkt z alg bogaty w taurynę, która zwiększa wydolność centrów energetycznych komórek.

Zapewnić ma kompleksową pielęgnację skóry po goleniu z dodatkowym działaniem anti-ageing.
Balsam otrzymujemy w tubie o pojemności 150 ml. Wizualnie prezentuje się tak, jak na mężczyznę przystało, czyli prosto bez przesadyzmów. 


Jego formuła jest bardzo lekka i przyjemna. Szybko się wchłania nie pozostawiając tłustego filmu. W efekcie skóra jest gładka, odpowiednio nawilżona i odżywiona. Zapach jest delikatny i dość długo utrzymuje się na twarzy. Szczerze mówiąc wolę, aby po goleniu używał właśnie balsamu niż perfumowanej wody, która bardzo często powoduje suchość i pieczenie skóry. Ponadto kosmetyk ten jest bardzo wydajny i wystarcza na dość długi okres czasu. 

SORAYA MEN ENERGY - HYDRO-ŻEL 30+


Stworzono go głównie po to, by przywrócić skórze świeży wygląd, nawilżyć ją i zmatowić, a także zmniejszyć widoczność porów. Produkt ma ultra-lekką formułę beztłuszczowego żelu, który bardzo szybko się wchłania nie pozostawiając tłustej, lepkiej warstwy.


Podobnie, jak w przypadku balsamu, zawiera Energy Fito-taurine oraz Hydro-matt complex – wyciąg z kory afrykańskiego drzewa, który sprawia, że skóra jest matowa i się nie świeci. 

Kosmetyk wydobywamy za pomocą pompki, co akurat w przypadku facetów jest genialnym rozwiązaniem. 


Jego konsystencja jest również lekka i przyjemna. 


Zapach zbliżony jest do balsamu, świeży i dodający energii. Stosować należy rano i wieczorem. Przy codziennym używaniu, jak również po goleniu, nie powoduje żadnych podrażnień. Skóra jest gładka, promienna oraz odpowiednio nawilżona.   

Cieszę się, że firma Soraya ponownie zagościła u nas w domu. Zwłaszcza w kwestii mężczyzn, którzy bywają oporni w dodatkowej pielęgnacji. 

A jak to jest u Was w domu? 
Czy Wasi partnerzy używają dodatkowych produktów do pielęgnacji? 

piątek, 23 marca 2018

ALLERCO® - emolienty - szampon nawilżający i żel myjący dla osób niezwykle wrażliwych.

ALLERCO® - emolienty - szampon nawilżający i żel myjący dla osób niezwykle wrażliwych.

Już nie raz wspominałam Wam, że walczę z suchością skóry. Dlatego wybieram te kosmetyki, które wywierają na mnie bardzo dobry wpływ. Niestety w tym roku nie mogłam sobie z tym problem poradzić i sięgnęłam po te pozycje, które przeznaczone są dla typowych wrażliwców.  

Zdesperowana postanowiłam wypróbować kosmetyki firmy allerco® 


Zainteresowała mnie opatentowana Molekuła Regen7. Jest to aktywna cząsteczka pochodzenia witaminowego, która działa regenerująco i chroni przed podrażnieniami. 


Pierwsze, po co sięgnęłam to żel myjący przeznaczony do mycia ciała i twarzy. 


Łagodnie myje i właściwie pielęgnuje skórę suchą, wrażliwą, atopową, skłonną do podrażnień i alergii. Jest produktem o niskim potencjale alergizującym. Chroni naszą skórę przed podrażnieniami  Ma właściwości emoliencyjne – nawilża, zmiękcza i wygładza naskórek. Baza żelu oparta jest na delikatnych i naturalnych środkach myjących, które nie naruszają bariery hydrolipidowej naskórka i zapewniają skórze odpowiednie pH. Wyciąg z lnu nawilża skórę oraz chroni ją przed nadmierną utratą wody. Zastosowany w żelu biolin to prebiotyk pochodzenia naturalnego, który utrzymuje prawidłową równowagę flory bakteryjnej skóry. Dodatek gliceryny podwyższa zdolność do utrzymania prawidłowej wilgotności skóry. Nie podrażnia i nie powoduje uczucia ściągania naskórka. 


Działanie żelu jest następujące:
zapewnia skuteczne oczyszczanie i pielęgnację skóry,
→ łagodnie myje, nie powodując jej podrażnień,
→ zapewnia skórze fizjologiczne pH,
→ działa łagodząco i chroni skórę przed podrażnieniami,
→ działa ochronnie na naturalną warstwę lipidową naskórka,
→ delikatnie nawilża skórę i zapobiega nadmiernemu jej wysuszeniu,
→ zmiękcza i wygładza naskórek,
→ utrzymuje prawidłową wilgotność skóry,
→ nie powoduje uczucia ściągania naskórka.

Stosowałam go nie tylko do ciała, ale głównie chciałam go sprawdzić w kwestii pielęgnacji twarzy. Zawartość kosmetyku to 200 ml zamknięta w tubie na tzw. "klik". 


Stosowałam go codziennie rano i wieczorem. Wszelkie kosmetyki przeznaczone do makijażu (podkłady, pudry) odstawiłam na jakiś czas, ponieważ pogarszały stan mojej skóry. 
Konsystencja żelu jest przezroczysta i gęsta, nie rozlewa mi się z dłoni. Myje bardzo delikatnie, nic nie piecze, wręcz mogłabym śmiało powiedzieć, iż działa łagodząco. Nie zawiera on mydła, barwników ani substancji zapachowych. Ale mi to akurat nie przeszkadza, wręcz przeciwnie, zapach nie odgrywa przecież najważniejszej roli. Słabo się pieni, ale najistotniejsze dla mnie jest to, że doskonale oczyszcza i nawilża skórę. Lekko niweluje mi również przebarwienia. Do tego jest bardzo wydajny, więc wystarczy nam na spory okres czasu. Stoi w łazience w widocznym miejscu i myślę, że pozostanie ze mną na długo. 

Drugim produktem, po który sięgnęłam to szampon nawilżający.
W kwestii doboru tego typu kosmetyków muszę bardzo uważać. Ostatnio zakupiłam pewien nieodpowiedni szampon, który zaszkodził skórze mojej głowy. Myślałam, że po umyciu może źle spłukuje. Ale raz, drugi, trzeci i sytuacja się powtarzała, a skóra głowy mnie swędziała. Postanowiłam poratować się właśnie allerco. 


Szampon nawilżający przeznaczony jest do codziennej pielęgnacji włosów oraz suchej, wrażliwej, skłonnej do podrażnień i alergii skóry głowy. Delikatnie myje włosy, zapobiegając wysuszeniu i nie naruszając naturalnej bariery hydrolipidowej naskórka. Chroni przed podrażnieniami i zapewnia jej odpowiednie pH. Ma właściwości nawilżające i odżywcze. Przywraca skórze naturalną równowagę. Pielęgnuje włosy zapewniając im połysk oraz nadając im miękkość i puszystość. Nie obciąża włosów i nie wysusza skóry. Nie szczypie w oczy. Jest produktem hipoalergicznym, nie zawiera substancji zapachowych i barwników.

Zawiera starannie dobrane, łagodne substancje myjące i składnik pielęgnacyjno-ochronne. 
- metabolit witaminy PP chroni przed powstawaniem podrażnień,
- wyciąg z lnu jest bogatym źródłem lignanów i witaminy E, dzięki czemu działa odżywczo na włosy, intensywnie nawilża i chroni skórę przed nadmierną utratą wody z jej głębszych warstw. Ma właściwości kojące i łagodzące,
- wyciąg z czarnego owsa, zawierający polisacharydy i aminokwasy – składniki naturalnego czynnika nawilżającego, zapewnia głębokie i długotrwałe nawilżenie. Odbudowuje płaszcz hydrolipidowy skóry oraz wzmacnia strukturę włosów, wygładzając je i nadając im połysk,
- lecytyna pochodzenia roślinnego oraz wyciąg z palmy murumuru, bogaty w niezbędne nienasycone kwasy tłuszczowe (NNKT), uzupełniają niedobory lipidów w skórze, redukując transepidermalną utratę wody oraz zapobiegając łuszczeniu się naskórka. Działają naprawczo i regenerująco na włosy.


Działanie:
 delikatnie myje i pielęgnuje włosy i wrażliwą skórę głowy,
 nie narusza naturalnej bariery hydrolipidowej naskórka,
 zapewnia odpowiednie pH (5,5),
 chroni skórę przed podrażnieniami,
 łagodzi świąd owłosionej skóry głowy,
 ma bardzo dobre właściwości nawilżające,
 działa odżywczo na włosy i skórę,
 zapewnia włosom połysk, nadaje im miękkość i puszystość,
 nie obciąża włosów.


Jego zawartość to 200 ml. Otrzymujemy go w butelce z zakrętką. Podobnie, jak w przypadku żelu, również i on nie posiada żadnego zapachu. Bardzo delikatnie się pieni, ale za to nie szczypie nas w oczy. I przyniósł mi ulgę. Po dwukrotnym użyciu uczucie swędzenia już mi się zmniejszyło. Póki co włosów mi nie obciąża. Jednak nie używam go na stałe. Sięgam po niego wtedy, kiedy występuję jakiś problem. Używam na tyle długo, aż pozbędę się nieprzyjemności i kondycja skóry mojej głowy się poprawi. 

Cieszę się, że mogłam przetestować te dwa produkty. Problem znika, a na twarzy pojawia się powoli uśmiech. Rezultaty są, dlatego warto sięgać po kosmetyki allerco®. Podoba mi się również fakt, iż przeznaczony jest dla każdej grupy wiekowej, polecany wręcz dla dzieci i niemowląt.

Posiadam również balsam do skóry skłonnej do podrażnień, dlatego niebawem powrócę do Was z opinią na temat tego kosmetyku.

Czy znacie firmę allerco®? Jak się u Was sprawdziła?

Wzmacniamy odporności naszych pociech Multiomega 3 Junior "Bystrzy i Zdrowi" + musujące witaminki - domowaapteczka.pl

Wzmacniamy odporności naszych pociech Multiomega 3 Junior "Bystrzy i Zdrowi"  + musujące witaminki - domowaapteczka.pl

O tym, że odporność naszych dzieci spada przekonujemy się najczęściej wtedy, gdy wyruszają one po raz pierwszy do żłobka lub przedszkola. To właśnie tam spotykamy wszelkie wirusy i bakterie. Ja, jako rodzic, jestem tego żywym przykładem. Nasz starszy syn na tyle często właśnie w żłobku chorował, że musieliśmy go po prostu wypisać. Zbyt częsta, konieczna już antybiotykoterapia bardzo obniżyła mu odporność.  

Od tamtej pory sięgamy po różne środki, które pomogą ją rozwinąć i wzmocnić. Do dyspozycji stoją nam preparaty i suplementy o różnych smakach, które mają zachęcić dziecko do ich zażywania. 

Począwszy od jesieni po zimę bardzo łatwo o różnego rodzaju infekcje. Dlatego u nas w domu rok w rok gości tran. Niestety niekoniecznie ma on przyjemny zapach, nie wspominając już o smaku. Dlatego też postanowiłam rozejrzeć się w tym temacie i znaleźć coś, co nasi chłopcy z ochotą będą przyjmować. 

Znalazłam m.in. tran o przyjemnej konsystencji i wyjątkowym smaku owoców tropikalnych. A do tego bez posmaku oleju rybiego! W ofercie ma go domowaapteczka.pl


Skusiłam się i nabyłam nie tylko tran, ale również musujące tabletki. I o tych produktach chciałam Wam dzisiaj nieco więcej opowiedzieć, dlatego zapraszam Was do dalszej treści. 


Zacznę może od tranu - Multiomega 3 Junior "Bystrzy i Zdrowi".


Dzięki niemu wzbogacamy dietę dziecka w olej z ryb morskich, które pochodzą z połowów naturalnych zasobów odnawialnych z okolic Islandii i Wysp Owczych. Bogaty jest w kwasy Omega 3 oraz niezbędne witaminy i minerały, wspomagające rozwój fizyczny i intelektualny dzieci od 1 roku życia i w wieku przedszkolnym.


Jakie kryje w sobie składniki i jaki mają one wpływ na nasze dzieci?

1. *DHA:
(*przy spożyciu 250 mg dziennie - 2 łyżeczki -10 ml):
prawidłowe funkcjonowanie mózgu,

2. cynk i jod:
prawidłowe funkcje poznawcze,

3.  kwas pantotenowy:
utrzymanie sprawności umysłowej na prawidłowym poziomie,

4.  jod, biotyna, niacyna, ryboflawina, tiamina, witamina B6:
prawidłowe funkcjonowanie układu nerwowego,

5.  biotyna, kwas foliowy, niacyna, tiamina, witamina B6 i B12, witamina C:
prawidłowe funkcje psychologiczne,

6. witamina B12, witamina C, kwas foliowy, kwas pantotenowy, niacyna, ryboflawina:
zmniejszenie uczucia znużenia i zmęczenia,

7. biotyna, niacyna, tiamina, witamina B6:
prawidłowy metabolizm energetyczny,

8. witamina A, cynk, ryboflawina, DHA:
(przy spożyciu 250 mg dziennie- 2 łyżeczki -10 ml)
prawidłowy wzrok,

9. cynk, witamina D:
zdrowe kości i zęby,

10. cynk, kwas foliowy, witamina C:
odporność,

11. witamina C:
przyswajanie żelaza,

12. kwas pantotenowy:
prawidłowa synteza wit. D i niektórych neuroprzekaźników,

13. cynk:
prawidłowy metabolizm wit. A,

14. jod:
prawidłowy wzrost dzieci.

pozostałe składniki:
Składniki: EmulOil [substancja wypełniająca (maltitole), olej z ryb morskich zawierających wysoki poziom kwasów Omega-3, woda, aromat naturalny, substancje zagęszczające (sól sodowa oktenylobursztynianu skrobiowego, guma ksantanowa), emulgator (mono – i diglicerydy kwasów tłuszczowych)], woda, kwas L-askorbinowy, amid kwasu nikotynowego, octan DL-alfa-tokoferylu, regulator kwasowości (kwas cytrynowy), tlenek cynku, d-pantotenian wapnia, substancja konserwująca (sorbinian potasu), przeciwutleniacz (palmitynian L-askorbylu), chlorowodorek pirydoksyny, ryboflawina, chlorowodorek tiaminy, octan retinylu, kwas pteroilomonoglutaminowy, jodek potasu, filochinon, D-biotyna, cholekalcyferol, cyjanokobalamina.


Porcja produktu, która zalecana do spożycia w ciągu dnia, jest następująca:
(ze względu na krystalizację produktu w butelce przed użyciem należy go wstrząsnąć)
1. dla dzieci powyżej 1 roku życia do 3 roku życia: 1 łyżeczka dziennie, czyli pełne 5 ml.
2. dla dzieci powyżej 3 lat i osoby dorosłe: 2 łyżeczki dziennie, czyli 10 ml.

Produkt należy przechowywać w temperaturze pokojowej, z dala od rączek ciekawskich dzieci. Chronić przed światłem i wilgocią. Po otwarciu butelki produkt należy przechowywać w lodówce. Spożywamy go w ciągu 60 dni.

Samo opakowanie przyciąga oko dziecka i aż zachęca do otwarcia. Kolorowe napisy oraz obrazki ze słynną Świnką Peppa w tle to strzał w dziesiątkę. 
Jeżeli chodzi o zawartość to jest ona w ilości 250 ml. 


Konsystencja jest w kolorze żółtym, dość gęsta, ale nie spływała nam z łyżeczki. 


Zapach jest od razu wyczuwalny, bardzo słodki i przyjemny. Czuć owoce tropikalne. Chociaż mi przypomina on słynne gumy balonowe. 

W procesie produkcji nie użyto cukru i faktycznie się z tym zgadzam. Dlatego jest to idealne rozwiązanie dla diabetyków. Myślę, że cena jest adekwatna do ilości, chociaż u nas musiały być dwie buteleczki - dla młodszego i starszego synka. 

W ramach dodatkowej suplementacji zakupiłam im też musujące witaminki


Najlepszym rozwiązaniem w podawaniu dodatkowych witamin są oczywiście owoce. Jednakże nie każde dziecko chętnie zje, nie zawsze sprzyja nam ku temu odpowiednia pora roku, dlatego staram się wzbogacać ich dietę w różnej postaci. 

Domowa apteczka oferuje nam musujące witaminki w ilości 60 sztuk o smaku pomarańczowym. 
Przeznaczone są dla dzieci powyżej 3 roku życia. Maksymalnie podawać możemy 6 tabletek dziennie. 


Składniki w maksymalnej porcji dziennej (6 tabletek) to:
wapń (360 mg 45% RWS*)
witamina C (72 mg 90% RWS *)
niacyna (14,4 mg 90% RWS *)
witamina E (20 mg 90% RWS *)
kwas pantotenowy (5,4 mg 90% RWS *)
witamina B2 (1,26 mg 90% RWS *)
witamina B6 (1,26 mg 90% RWS *)
witamina B1 (0,99 mg 90% RWS *)
kwas foliowy (180 µg 90% RWS *)
biotyna (45 µg 90% RWS *)
witamina D 15 (µg 300% RWS*)
witamina B12 (2,25 µg 90% RWS*)

*% RWS – Referencyjne Wartości Spożycia

Pozostały skład:
substancja wypełniająca (sorbitole), regulatory kwasowości (kwas cytrynowy, wodorowęglan sodu), węglan wapnia, aromat, kwas L-askorbinowy, substancje przeciwzbrylające (sole magnezowe kwasów tłuszczowych, dwutlenek krzemu), barwnik (ryboflawina), nośnik (glikol polietylenowy), substancja słodząca (glikozydy stewiolowe), amid kwasu nikotynowego, octan DL-alfa-tokoferylu, D-pantotenian wapnia, chlorowodorek pirydoksyny, ryboflawina, chlorowodorek tiaminy, kwas pteroilomonoglutaminowy, D-biotyna, cholekalcyferol, cyjanokobalamina.

Jeżeli chodzi o samo opakowanie to brawo, że ma zakrętkę typu push-off, którą należy solidnie nacisnąć, aby móc przekręcić i wydobyć zawartość. 


Moje dzieci tej metody otwierania na szczęście nie opanowały i póki co nie są w stanie sobie z tym poradzić. Zresztą wszystkie leki mam schowane z dala od zasięgu ich rąk.  
Same tabletki wyglądają jak cukiereczki, dlatego przy normalnym odkręcaniu nakrętki obawiałabym się, że dziecko mogło by się pokusić i zażyć większą ilość, niż jest zalecana. 


Codziennie wydzielałam im "muski" - jak to sami określili. Zależało mi na dodatkowej dawce wapnia. Niestety nie zawsze zarówno nasz starszy syn, jak  i młodszy, mają ochotę na produkty bogate w ten składnik. Za nabiałem nie przepadają, a to on zawiera go właśnie w największej ilości. Dobrze, że piją mleko i jedzą jogurty oraz ser. Ale to znikoma ilość. 


Myślę że obie formy suplementacji, które Wam dzisiaj przedstawiłam, wywarły duży pozytyw na dietę moich dzieci. Wychorowaliśmy się ostatnio za wszystkie czasy, przez co bardzo spadła im odporność. Taka właśnie forma podawania witamin jest naprawdę czasem zbawienna, zwłaszcza dla rodziców, których dzieci tak, jak moje, nie przepadają za syropkami ze względu na ich często odpychający smak.
Moim synom najbardziej przypadły do gustu musujące witaminki, dlatego zakupiłam im kolejne opakowanie. 

A Wy jak wspieracie swoją odporność, tudzież odporność swoich dzieci?
Stosowaliście / stosujecie tran, czy też inną suplementacje?

środa, 21 marca 2018

Dermika - 7 życzeń - po jednym na każdy dzień.

Dermika - 7 życzeń - po jednym na każdy dzień.

Jeszcze kilka lat temu maseczki czy peelingi były dla mnie tą półką kosmetyczną, po którą bałam się sięgać. Nie wynikało to z mojej niechęci do nich. Po ciąży moja cera strasznie się zmieniła i nie do końca byłam pewna, na jakie produkty mam postawić. Większość z nich powodowała nieprzyjemne pieczenie i straszne przebarwienia. 

Na dzień dzisiejszy już się uspokoiło. Cieszę się, ponieważ nabrałam wiedzy, wiem, jaki typ cery posiadam i które składniki mają na mnie dobry wpływ. Dzięki temu chętniej sięgam chociażby po maseczki do twarzy

Chciałam wypróbować kosmetyki marki DermikaCałe szczęście, że w ofercie są również właśnie maseczki. 


Skusił mnie tajemniczy i zachęcający opis na opakowaniu:
Siedem życzeń po jednym na każdy dzień tygodnia. 

Byłoby grzechem przejść obok tego złotego pudełeczka z obojętnością. Po intensywnych mrozach postanowiłam się zregenerować i poprawić kondycję skóry twarzy. 


- perfekcyjny poniedziałek - 
PERFEKCJA



Maseczkową kurację rozpoczęłam od perfekcji. Ma ona kolor typowej glinki o bardzo świeżym przyjemnym zapachu, ponieważ wzbogacona jest ekstraktem z grejpfruta. Wprawdzie jej zadaniem jest zmniejszenie problemów cery tłustej i mieszanej (np. nadmiar sebum), to jednak przy moim typie skóry bardzo fajnie się sprawdziła. Przede wszystkim ją oczyściła i świetnie nawilżyła. 
Odniosłam uczucie ściągnięcia, dlatego zaraz później musiałam nałożyć sobie krem. 

- sycący wtorek - 
NASYCENIE



 Przeznaczona jest dla każdego typu cery wzbogacona o algi morskie, oleje jojoba i makadamię. 
Jest bardzo lekka. Jej kremowa formuła zadba o intensywne nawilżenie skóry. Poprawi jej jędrność i napięcie, a cerze przywróci jedwabistą gładkość i zdrowy, zadbany wygląd. 
Spodobało mi się to, że natłuszczyła mi nieco mocniej cerę. 

- energetyzująca środa - 
ENERGIA



Jest to maseczka energetyzująco-nawilżająca dla każdego typu cery o szarym kolorycie. Zawiera aktywny nośnik tlenu oraz olej z awokado z witaminami A, D, E. Ma rozjaśniać cerę, usuwając objawy zmęczenia oraz stresu. Dodatkowo nawilża i nadaje jędrności. Jej kolor jest biały i pachnie jak typowy krem. 
Można ją zaaplikować w dwojaki sposób - nałożyć i zmyć po określonym czasie, bądź pozostawić na noc. I ja skorzystałam z tej drugiej opcji. Całość utrzymała się ku mojemu zdziwieniu do rana i nic nie zeszło. Wprawdzie nie zauważyłam energii na twarzy, ale z pewnością poprawiła mi ona samopoczucie. I dała dużą dawkę nawilżenia. 

- satysfakcjonujący czwartek - 
SATYSFAKCJA



Maseczka różana dla cery suchej i bardzo suchej wzbogacona o eliksir z róży chilijskiej i olejek z róży damasceńskiej przywraca skórze optymalne nawodnienie, gładkość, miękkość, działa kojąco i przeciwzmarszczkowo. Esencjonalna formuła uspokoi, wygładzi i poprawi komfort cery suchej. Intensywnie odżywi, aby wygładzić zmarszczki i przywrócić cerze wymarzoną miękkość.

I to jest hit dla mojego typu skóry twarzy. Jak na 3 ml jest jej dość dużo, grubą warstwę nałożyłam na twarz, która początkowo miała konsystencję kremową, zaś po chwili zmieniła się w tłusty film. Czuć różany zapach. Dla mnie efekt jest świetny, skóra jest gładka i miękka. Jednak osoby o tłustej cerze nie będą z niej raczej zadowolone. O efekcie przeciwzmarszczkowym trudno mi się wypowiadać ze względu na to, że maseczkę tą używałam tylko jeden raz.

- czarujący piątek - 
OCZAROWANIE 



Idealna przed randką dla każdego typu cery. Mieszanka żółtej i białej glinki wzbogacona masłem shea przywraca promienność na piątkowy wieczór. Poprawia koloryt skóry, usuwa oznaki zmęczenia i stresu. Nadaje skórze idealną gładkość. 
3 ml w zupełności wystarczyło mi na pokrycie całej twarzy. Nie wysusza, nie ściąga, nadaje delikatności i odżywienia. 

A na koniec coś na weekend... 


- olśniewająca sobota - 
BB PEŁNIA BLASKU 


Upiększająca nawilżająca maseczka BB przeznaczona dla każdego typu cery zawiera kwas hialuronowy wraz z ochronnym kompleksem polisacharydów. 
Jej zadaniem jest rozświetlenie twarzy i natychmiastowe upiększenie jej wyglądu.

Przypomina mi bardzo delikatny krem BB, który zawiera mnóstwo mieniących się perełek. Możemy nakładać niewielką jej ilość na całą twarz, lub też na wybrane partie, które wymagają rozświetlenia. Można stosować samodzielnie, na krem pielęgnacyjny, bądź też pod makijaż. Skóra tuż po emanuje blaskiem i naturalnością. 
Ja aplikuje ją na wybrane partie, głównie na kości policzkowe, aby je nieco rozświetlić. 

- kojąca niedziela - 
UKOJENIE 


To zupełnie odmienna od reszty maseczka przeznaczona do cery wrażliwej o kremowej, bardzo lekkiej konsystencji. Bez zapachu. Maseczka Ukojenie to szybka pomoc dla skóry o zwiększonej wrażliwości i skłonnej do alergii. Starannie skomponowana, wyjątkowo delikatna formuła z pantenolem i witaminami ukoi podrażnienia, skondycjonuje  i nawilży naskórek. Sprawi, że cera zyska ładny koloryt, będzie wyglądała na wypoczętą. 
W przesuszonych partiach nadała mi dużą dawkę nawilżenia oraz wygładziła skórę. Idealna na niedzielne popołudnie. 



Ja wykonałam swoje domowe SPA, a na którą z maseczek Wy byście się zdecydowali? 

Copyright © 2016 Ewuczka recenzuje , Blogger